Policjant Eric Talley, mąż i ojciec 7 dzieci, które razem z żoną wychowywał samodzielnie w ramach edukacji domowej, jako jeden z pierwszych zareagował na atak islamskiego terrorysty w centrum handlowym w Boulder w USA, do którego doszło w poniedziałek.

Eric Talley poległ w walce z napastnikiem, broniąc ludzi obecnych w sklepie. Jego znajomi i przyjaciele opisują go jako mężczyznę mocnego charakteru i silnej wiary, kochającego ojca siedmiorga dzieci i męża troszczącego się o rodzinę. Jak zaznacza szef policji w Boulder, Talley miał nastawienie woli aby zginąć w obronie innych: “Był dobrym człowiekiem i nie musiał wstępować do policji. Miał inny fach w rękach zanim został policjantem, ale on czuł do tego powołanie.” Jak donosi prasa, Talley miał wcześniej dobrze płatną pracę w sektorze informatycznym, ale porzucił ją i został policjantem, gdyż chciał służyć innym ludziom.

Eric Talley

Wstępując do policji miał po ludzku wiele do stracenia. Zostawił dobrą pracę i dołączył do służby, gdzie w każdej chwili mógł zginąć i zostawić żonę z 7 dzieci. Ta chwila przyszła 22 marca 2021 roku. Tego dnia Eric Talley zyskał jednak najwięcej.

Właśnie takiej postawy, takiej ofiarności i takiego ducha walki brakuje we współczesnym świecie.

Dzisiaj już mali chłopcy i młodzi mężczyźni są wychowywani do tego, żeby ciągle pozostawać w strefie emocjonalnego komfortu oraz do tego, żeby nie mieć broni, nie nosić jej przy sobie i nie potrafić jej używać. Na dłuższą metę nie da się w ten sposób zachować w społeczeństwie męskości i doprowadza się do absurdu, w którym mężczyźni przestają być mężczyznami. Trudniej jest z takich ludzi zrobić potem dobrych policjantów, ponieważ w tego typu służbie to nie kondycja i wyszkolenie są najważniejsze, a decyzje moralne i gotowość do narażania własnego życia. Nie może mieć takiej gotowości człowiek, który został wychowany wyłącznie do zaspokajania własnych zachcianek, wyrzekania się użycia siły i na co dzień jest szkolony do bycia pacyfistą.

Tendencja ta ma głębokie przełożenie na losy nie tylko pojedynczych osób i małych społeczności, ale także całych narodów.

W czasach, w których Rzeczpospolita była silnym i niezależnym państwem, jej obywatele mówili, że obroną tego królestwa nie są mury twierdz, tylko ich piersi, którymi oni zasłaniają ojczyznę przed zagrożeniem. I nie była to żadna metafora. Co więcej, nasi przodkowie, którzy nieustannie toczyli krwawe walki w obronie kraju, mieli bardzo dużo do stracenia. Dla próby bardzo orientacyjnego porównania, proszę sobie wyobrazić ile dzisiaj kosztuje dom na wsi pod dużym miastem, a następnie wyobrazić sobie, że w przeciętnej wsi jest ok. 50 domów. Szlachcic, który jechał na przeciwnika w pierwszej linii szarży husarskiej, miał najczęściej kilkanaście wsi, w których były nie tylko domy, ale całe gospodarstwa. Zarówno na ówczesne jak i dzisiejsze czasy był bogaczem. Najczęściej miał też dużą rodzinę. Pomimo tego, ryzykował wszystko co miał na tym świecie i walczył. Walczył nie dlatego, że ktoś mu kazał, ale dlatego, że był wolnym człowiekiem i czuł, że ma taki moralny obowiązek.

Aby myśleć o odbudowanie państwa i narodu, konieczne jest przywrócenie takiego ducha ofiary w całym społeczeństwie. Trudno jest jednak przyjąć taką perspektywę, gdyż niemal nikt dziś do niej nie zachęca. Zamiast tego, proponuje się nam kolejne górnolotne programy polityczne i finansowane z budżetu projekty socjalne, które po uzyskaniu większości parlamentarnej lub odpowiedniego poparcia sondażowego, w cudowny sposób mają zmienić nasze życie i otaczającą nas rzeczywistość. Bez wysiłku, poświęcenia i ryzyka.

Przykład bohaterskiego policjanta Erica Talleya pokazuje nam, jaka jest właściwa droga, na którą każdy sam powinien wstąpić, podejmując odpowiednią decyzję moralną – będę nosił przy sobie broń, taką jaką aktualnie mogę posiadać, i będę reagował w przypadku napaści na mnie oraz na moją rodzinę, bliskich lub osoby postronne. Będę reagował, nawet jeżeli mam wiele do stracenia, i nie będę przy tym kalkulował, czy to się “opłaca”.

Fundacja Ad Arma