Login

Register

Login

Register

Fundacja Ad Arma Aktualności

Login

Register

Tabele sojusznicze
Rząd zamierza jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do broni
Wywiad - Polska jako państwo frontowe ma zły model obronności i zły łańcuch dostaw broni
Jaka jest właściwa reakcja wobec rozboju i napaści?
Z inżynierem Leszkiem Nowakiem o czołgach

Tabele sojusznicze

Polska zawarła z Amerykanami skrajnie niekorzystną umowę, która sytuuję nas w niebezpiecznej sytuacji – wynika z najnowszego raportu Fundacji Ad Arma dotyczącego relacji między Polską, a USA.

15 sierpnia 2020 roku, w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, podpisano umowę między Polską i USA o wzmocnionej współpracy obronnej. „Mam poczucie dobrze wykonanego zadania. Ta umowa jest zakończeniem ważnego, najważniejszego etapu jeżeli chodzi o współprace wojskową polsko-amerykańską. Wynegocjowaliśmy więcej niż zakładaliśmy dlatego, że będzie w Polsce również wysunięte dowództwo V korpusu armii lądowej Stanów Zjednoczonych” – mówił z tej okazji minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Od podpisania umowy minął już ponad rok. Przez ten czas nie powstała w Polsce żadna publikacja, która analizowałaby ten niezwykle ważny dla naszego kraju dokument. Do dzisiaj nikt nie zrobił także analizy porównawczej relacji amerykańsko-polskich na przykładzie umów USA z ich innymi sojusznikami. Co więcej, nie pojawiały się na ten temat niemal żadne głosy w przestrzeni publicznej. Tę poważną lukę postanowiła wypełnić Fundacja Ad Arma za pomocą opublikowanego właśnie raportu: „Tabele sojusznicze. Raport na temat wybranych aspektów polsko-amerykańskiej umowy o wzmocnionej współpracy obronnej z dnia 15 sierpnia 2020 r.”

W raporcie przeanalizowano m.in. kwestię przekazania obiektów i terenów na obszarze państwa polskiego Siłom Zbrojnym USA oraz zasady ich użytkowania, uprawnienia przyznane Siłom Zbrojnym USA w zakresie ich przemieszczania, ruchu statków powietrznych, jednostek pływających i pojazdów, zasady posiadania i używania broni przez stronę amerykańską oraz przyjęte mechanizmy określania właściwej jurysdykcji, zasad odpowiedzialności oraz stosowania prawa. Przeprowadzona analiza pozwala stwierdzić m.in., że:

– Polska zobowiązała się wykonywać umowę bezterminowo i nie można rozwiązać jej wcześniej, niż przed upływem dwuletniego okresu wypowiedzenia.

– USA nie zostały w żaden wiążący sposób zobowiązane do wykorzystania swoich Sił Zbrojnych do obrony Polski, ani w ogóle do utrzymywania swojej obecności.

– Polska nie zagwarantowała sobie ani wpływu, ani kontroli co do ilości i rodzajów przerzucanych na jej terytorium Sił Zbrojnych USA oraz ich sprzętu.

– Polska zgodziła się na tworzenie na swoim terytorium obiektów i obszarów o charakterze eksterytorialnym i autonomicznym, tj. pozostających w wyłącznej dyspozycji Sił Zbrojnych USA.

– Władze Sił Zbrojnych USA uzyskały prawo ustalania warunków i zasad eksploatowania wszystkich systemów kontroli ruchu lotniczego, żeglugi morskiej i śródlądowej oraz związanych z nimi systemów łączności.

– Polska zrzekła się pierwszeństwa jurysdykcji nad członkami Sił Zbrojnych USA.

– Polska dopuściła pozbawienie swoich obywateli skutecznych środków dochodzenia roszczeń z tytułu szkód powstałych w wyniku działań lub zaniechań członków Sił Zbrojnych USA.

Fundacja Ad Arma zwraca również uwagę, że zawarta przez Polskę umowa nie przypomina umów zawieranych przez USA z innymi swoimi sojusznikami. Chcąc zbudować skalę porównawczą dla wzajemnych relacji USA z innymi państwami oraz określić granice takiej skali, Fundacja sięgnęła po umowy zawarte przez Amerykanów z Australią (górna granica skali) oraz Irakiem (dolna granica). Przyjęto, że Australia posiada powszechnie rozpoznawaną i raczej stabilną pozycję amerykańskiego sojusznika, a umowa USA z Irakiem stanowi przykład porozumienia z krajem de facto podbitym i okupowanym.

Zdaniem Fundacji Ad Arma, kluczowe dla bezpieczeństwa i zachowania suwerenności państwa polskiego postanowienia są albo zupełnie podobne, albo nawet bardziej niekorzystne niż te, które odnaleźć można w umowie irackiej. Stwierdzić należy, że niepodległa Rzeczpospolita Polska (mieniąca się jednym z najważniejszych europejskich sojuszników USA) wynegocjowała i zawarła umowę, która sytuuje ją w pozycji gorszej, niż państwo, które zostało podbite i zajęte zbrojnie przez wojska amerykańskie.

Fundacja zauważa także, że decydenci działający w imieniu Polski, którzy do tej sytuacji doprowadzili, w tak zawartym „sojuszu” upatrują gwarancji bezpieczeństwa państwa polskiego. W ocenie Fundacji, za niepojęte uznać należy to, że podczas gdy umowa zawarta przez Irak była krytykowana i szeroko komentowana przez tamtejszą opinię publiczną jako wręcz „zdrada stanu”, czy „oddanie Iraku Amerykanom”, polscy politycy odpowiedzialni za tę klęskę świętują, poczytując to sobie za sukces. Z kolei największe ugrupowania opozycyjne w polskiej polityce, dominujące i opiniotwórcze media (również specjalistyczne), a nawet najwyżsi rangą wojskowi – przynajmniej oficjalnie – nie wyrażają przy tym żadnego sprzeciwu.

W tej sytuacji należy, w opinii Fundacji, niezwłocznie rozpocząć merytoryczną dyskusję nad amerykańską obecnością w Polsce, tak w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego, jak również wśród wojskowych i cywilnych ekspertów. Fundacja Ad Arma apeluje także o uczciwe podjęcie tematu przez polskie media oraz szerokie poinformowanie opinii społecznej o niekorzystnej sytuacji związanej z zawartą umową, celem ostrzeżenia ludności przed związanymi z tym zagrożeniami.

„<<Muszę robić wszystko co w mojej mocy, by wzmacniać bezpieczeństwo USA>> – powiedział Barack Obama 17 września 2009 roku, ogłaszając wycofanie się z planów dotyczących rozmieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej. Miał to być element nowego otwarcia w relacjach z Rosją. Wiceprezydentem w jego administracji był wtedy Joe Biden. 17 września 2020 r. Parlament RP ratyfikował umowę między Polską i USA. Dzisiaj, w momencie publikowania naszego raportu, znów mamy 17 września. Dzisiejsze serwisy informacyjne donoszą o nowym porozumieniu pomiędzy USA, Australią i Wielką Brytanią. Jak wynika z relacji prasowych, przywódcy państw UE mieli dowiedzieć się o nim z mediów. Francja oskarża nawet USA o <<wbicie noża w plecy>>. Czas mija, a polscy decydenci nie wyciągają żadnych wniosków z tego, co dzieje się wokół nas. Mam nadzieję, że nasz raport przyczyni się do poprawy ich świadomości i zapoczątkuję poważną debatę o bezpieczeństwie Polski” – mówi Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma.

Z całością raportu można za darmo zapoznać się na stronie Fundacji adarma.pl

Fundacja Ad Arma

Rząd zamierza jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do broni

Rząd zamierza jeszcze bardziej ograniczyć Polakom, już i tak restrykcyjny, dostęp do broni palnej!

Na stronie Kancelarii Premiera pojawił się opis projektu ustawy o zmianie dotychczasowej ustawy o broni i amunicji, który ma być przyjęty przez Radę Ministrów jeszcze w II kwartale 2021 roku. Znamy już jego ogólne założenia. Obawiamy się, że może dojść do ogromnej mistyfikacji, w konsekwencji której pogorszy się bezpieczeństwo Polaków, a powiększy się monopol państwa na posiadanie i kontrolę broni.

Chcemy wytłumaczyć szczegóły tej bulwersującej sprawy. Jednak zanim omówimy założenia rządowego projektu, musimy zacząć od odsłonięcia fundamentu, na jakim opiera się pomysł dalszego rozbrajania naszego społeczeństwa.

Po pierwsze, rząd argumentuje, że prace nad projektem wynikają z wymogów prawa Unii Europejskiej, a konkretnie z rzekomej konieczności implementacji do polskiego prawa dyrektywy Rady UE  91/477/EWG w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni. Tymczasem dyrektywa ta w ogóle nie musi być wprowadzana w Polsce, co od kilku lat podkreśla w swoich analizach Fundacja Ad Arma. Takie rozwiązanie jest możliwe, wymaga jednak odwagi i stanowczości, których brakuje rządzącym w Warszawie.

Po drugie, regulacje UE (restrykcyjne z punktu widzenia powszechnego dostępu do broni) przyznają o wiele więcej swobód w kwestii posiadania i nabywania broni niż polskie prawo krajowe. Z treści dyrektywy oraz postanowień umów międzynarodowych podpisanych przez Polskę (jeszcze z czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego) wynika, że regulacje UE nie biorą pod uwagę broni uznanych za zabytkową oraz broni zaprojektowanych przed rokiem 1900. Dotyczy to nie tylko broni czarnoprochowej rozdzielnego ładowania, ale również broni strzelającej amunicją scaloną. W związku z tym, z perspektywy UE, bronią historyczną nie wymagającą pozwolenia mogą być m.in. konstrukcje strzeleckie stosowane powszechnie w trakcie II wojny światowej (np. karabin Mosin). Każda broń zaprojektowana, niekoniecznie wytworzona, przed rokiem 1900 w ogóle nie podchodzi pod dyrektywę i zgodnie z prawem UE Polacy mogliby mieć ją całkowicie legalne, bez pozwoleń.

Zgodnie z dyrektywą, bez pozwolenia może być dostępna także broń należąca do tzw. kategorii C, czyli m.in.: powtarzalne karabiny centralnego zapłonu, powtarzalne strzelby o długości całkowitej powyżej 60 cm (w tym strzelby “pump action”), jednostrzałowe strzelby, jednostrzałowe pistolety bocznego zapłonu. Według unijnych przepisów, do jej posiadania wystarczy rejestracja, czyli poinformowanie odpowiedniego organu o fakcie zakupu takiej broni.

Równocześnie, według wytycznych UE, należy poszerzyć Polakom dostęp do broni z tzw. kategorii A, czyli, m.in. broni samoczynnej. Zgodnie z unijną dyrektywą, może być ona dostępna na pozwolenie, , w celach kulturowych, w celach edukacyjnych, badawczych, historycznych i obrony narodowej. Wszystkie te wymagania spełniają obecnie m.in. polscy strzelcy sportowi i kolekcjonerzy.

Gdyby podjąć się wdrożenia w polskim prawie zmian zgodnych z wytycznymi dyrektywy, nastąpiłby wzrost swobód obywatelskich w zakresie dostępu do broni i amunicji. Rząd zamierza jednak zrobić coś zupełnie odwrotnego: użyć dyrektywy, aby jeszcze bardziej ograniczyć Polakom dostęp do broni!

Póki co znany jest jedynie ogólny opis istoty rozwiązań, które mają być ujęte w rządowym projekcie. Są to między innymi:

„Jako warunki dla uzyskania pozwolenia w przypadku strzelectwa sportowego proponuje się przyjąć – posiadanie od co najmniej 12 miesięcy dokumentu potwierdzającego kwalifikacje, wydanego przez polski związek sportowy właściwy w sprawie sportów strzeleckich, a także aktywne uczestnictwo w przygotowaniach do zawodów, członkostwo w klubie strzeleckim (…)”. Może to oznaczać, że od momentu uzyskania patentu strzeleckiego do wystąpienia z wnioskiem o pozwolenie na broń będzie musiał upłynąć ponad rok!!!

„Rozszerzenie obowiązku przedstawienia raz na 5 lat właściwym organom orzeczeń lekarskich i psychologicznych na wszystkich posiadaczy pozwolenia na broń”. Dotknie to szczególnie strzelców sportowych i kolekcjonerów, którzy do tej pory nie mieli takiego przymusu, i będzie oznaczało dodatkowe koszty.

– Ograniczenie dostępu do broni długiej (z kategorii A),

– Restrykcje dla urządzeń ładujących mieszczących ponad 10 nabojów do broni długiej i 20 do broni krótkiej.

Z dostępnych danych wynika więc, że rząd planuje dokonać oszustwa w implementacji dyrektywy UE i wdrożyć w naszym kraju jeszcze większe restrykcje w dostępie do broni. To również jawne oszustwo w obietnicach wyborczych. Miała być strzelnica w każdym powiecie, miała być zwiększona obronność, miało być oswajanie Polaków z bronią, w szczególności młodzieży, i przygotowywanie społeczeństwa na poszerzenie cywilnego dostępu do broni. „Po kilkuletnim obyciu z bronią kolejnych pokoleń młodych Polaków poszerzenie dostępu do niej będzie jak najbardziej możliwe” – mówił w 2017 roku Minister Obrony narodowej. Dzisiaj ci sami politycy zamierzają jeszcze bardziej utrudnić Polakom dostęp do broni.

Stoją za tym osoby, które nazywają się patriotami, konserwatystami i członkami ideowej prawicy. W tym samym czasie europejscy politycy skrajnej lewicy i socjaliści wdrażają w swoich krajach postanowienia dyrektywy, które wprowadzają większe swobody w dostępie do broni niż prawo opracowane przez polskich „patriotów”. To jednak nie wszystko.

Projektowane przez rząd w Warszawie rozwiązania zakładają możliwość wydawania pozwoleń na broń samoczynną stowarzyszeniom, które „uzgadniają zakres swojej działalności odpowiednio z Ministrem Obrony Narodowej lub ministrem właściwym do spraw wewnętrznych”. W praktyce oznacza to, że dostęp do broni samoczynnej będzie w Polsce wydawany po kluczu partyjnym i politycznym!!! 

Projekt nowej, jeszcze bardziej skandalicznej ustawy o broni i amunicji ma być przyjęty przez Radę Ministrów jeszcze w II kwartale 2021 roku. W ubiegłym roku zakwestionowano fundamentalne swobody i prawa Polaków, uderzono w przedsiębiorców (zwłaszcza drobnych i lokalnych) oraz edukację. Teraz przyszedł czas na cios wymierzony w strzelców i wszystkich tych, którzy chcieliby posiadać broń palną.

Fundacja Ad Arma śledzi sprawę dyrektywy UE od początku swojego istnienia. W przeszłości wielokrotnie reagowaliśmy w tej kwestii w celu zapobiegania dalszego ograniczania Polakom dostępu do broni. Opublikowaliśmy opinię prawną w 3 językach na temat projektu „Dyrektywy Bieńkowskiej”. Braliśmy aktywny udział w posiedzeniach komisji sejmowych. W komisjach w unijnym parlamencie. Proponowaliśmy własne rozwiązania prawne. Odbyliśmy setki spotkań, jeżdżąc po całym kraju. Informowaliśmy opinię publiczną. Teraz musimy znów wytężyć naszą pracę.

Mamy nadzieje, że w trakcie nadchodzącej próby kolejnego zamachu na podstawowe i przyrodzone prawa Polaków, nie zabraknie nam sił i środków do działania. Już teraz zaczynamy prace nad zablokowaniem szkodliwych zmian. Musimy działać szybko, jeszcze zanim powstanie finalny projekt ustawy, której obecnie znamy tylko główne, skandaliczne założenia.

Dlatego zwracamy się z prośbą o przekazanie 25 zł, 50 zł, 100 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby Fundacja Ad Arma mogła stawić opór planom jeszcze większego rozbrojenia Polaków.

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma
87-162 Krobia

Zamiast upowszechnić broń w Polsce, rząd zamierza jeszcze bardziej utrudnić naszemu społeczeństwu dostęp do niej. W tym samym czasie jego członkowie będą powielać w przestrzeni publicznej kolejne propagandowe slogany o potrzebie poprawy bezpieczeństwa i budowania kultury obchodzenia się z bronią.

Do zwycięstwa zła potrzeba tylko tego, aby ludzie dobrzy nic nie robili. Dlatego jeszcze raz prosimy o wsparcie finansowe oraz rozpropagowanie powyższych informacji wśród znajomych, w szczególności strzelców i posiadaczy broni.

Wywiad – Polska jako państwo frontowe ma zły model obronności i zły łańcuch dostaw broni

W związku ze słabą jakością audio, publikujemy obszerny, tekstowy fragment wywiadu oryginalnie opublikowanego na kanale CEP – Centrum Edukacyjne Polska.

Rafał Mossakowski: (…) Czy uważa Pan, że rozwój, a nawet nie wiem czy to jest rozwój, w każdym razie powstały jakieś jednostki obrony terytorialnej… Czy to jest to czego żeśmy się spodziewali czy jednak wymaga to pewnej modyfikacji i za jakim modelem fundacja optuje, doradza, sugeruje i tak dalej?

Jacek Hoga: Nie ma czegoś takiego jak najlepszy, optymalny model obronności państwa. Są różne typy, można przedstawić różne warianty, (…) w żadnym z nich nie mieści się moim zdaniem Wojsko Obrony Terytorialnej, które nie podlega Szefowi Sztabu Generalnego, uzbrojenie, które jest zaplanowane dla tej lekkiej piechoty jest dalekie od optymalnego. Metoda szkolenia jest wadliwa. Sposób rekrutacji i sam fakt tego, że stopnie wojskowe czy funkcje nie odpowiadają funkcji społecznej danego człowieka, zaburza pewien porządek; chciałbym przypomnieć, że Wojska Obrony Terytorialnej chwalą się szeregowymi, którzy w życiu prywatnym zarządzają zespołem szkół, mają pod sobą sto kilkadziesiąt osób. Przed wojną tacy ludzie byli dowódcami kompanii. Dzisiaj z jakichś niezbadanych przyczyn administracyjnych są używani jako szeregowi. (…) To zaburzenie społeczne jest nie tylko zaburzeniem hierarchii naturalnej społecznej i utrudnieniem dowodzenia, bo możemy mieć sytuację, a której przedsiębiorca mający na przykład pod sobą stu ludzi jest dowodzony przez osobę, która jest po krótkim kursie podoficerskim, nawet nie dla oficerów. Jest to marnowanie doświadczenia z każdej strony z jakiej spojrzymy na współczesne wymogi stawiane przed drugo- czy trzecio-rzutową piechotą jaką de facto jest WOT.

RM: Panie Jacku, często w rozmowach na temat obronności różni rozmówcy przedstawiają różne modele obronności. Niektórzy jako taki model idealny podają model szwajcarski. Inni mówią o tym modelu izraelskim, gdzie również kobiety służą w armii i gdzie w zasadzie broń i w Szwajcarii i często w Izraelu jest w domach cywilnych mieszkańców. Czy Pan uważa, że z takich modeli jak właśnie Szwajcaria czy Izrael można korzystać i można się na nich wzorować.

JH: Oczywiście, że tak. Model, który mamy przyjęty teraz oprócz tego, że jest nieefektywny jest nieadekwatny do sytuacji, w której znajduje się Polska; jesteśmy członkiem sojuszu, państwem frontowym tego sojuszu. Na taki model armii, może mogłaby sobie pozwolić Portugalia, natomiast na pewno nie Polska. Zarówno organizacja jednostek, sprzęt, ale też model mobilizacji, pozyskiwania rezerw osobowych jest całkowicie wadliwy i jest wypadkową różnych politycznych decyzji ministrów, którzy się zmieniają jak w kalejdoskopie. Żadna firma, która byłaby prowadzona w taki sposób jak Ministerstwo Obrony Narodowej nie utrzymałaby się na rynku. (…) Już się przebiło do debaty publicznej świadomość tego, że mamy armię mobilizowaną na czas wojny z rezerwistów, którzy nie są zawodowymi oficerami czy żołnierzami nigdy nie byli to nie ma świadomości tego, że jeżeli chcemy przywrócić gotowość WP (…) musimy przywrócić pobór. Jeżeli uznamy, że nie jesteśmy gotowi by poborowego ukształtować do służby wojskowej, to jako społeczeństwo nie jesteśmy godni niepodległości (…). Są państwa, takie jak Rosja, takie jak Izrael przede wszystkim… Izrael właśnie w całości opiera się na poborze, na tym, że obywatele bronią własnej ojczyzny. Chciałbym przypomnieć, że już od starożytności w naszej cywilizacji obywatel, to jest ktoś kto płaci podatki i ma obowiązek obrony ojczyzny i prawo posiadania broni. W Polsce z tych trzech rzeczy zostało jedynie płacenie podatków, jak niewolnicy właściwie, tak? Koloni, jak ktoś wie kto to jest kolon. Nie ma możliwości byśmy zrobili armię zawodową z rezerwami z byłych żołnierzy zawodowych i stworzyli armię, która będzie gotowa do zagrożeń, które pojawiają się na horyzoncie dla państwa polskiego.

RM: Panie Jacku, czy Pana zdaniem jeżeli chodzi o również lokacje wojsk to znaczy właśnie, że na przykład w tej chwili Brygada Podkarpacka jest rozciągnięta na przestrzeni setek kilometrów, że nie ma na przykład na odcinku południowo-wschodnim dużej jednostki typu dywizja. Czy to wymaga jakiś zmian, czy to można w ramach obecnego podziału armii polskiej, WP jakoś dobrze zorganizować?

JH: Stacjonowanie pokojowe jednostek może być rzeczą problematyczną, ale z naszej perspektywy w fundacji na pewno jest to rzecz trzeciorzędna, to znaczy, że dużo większe znaczenie ma przywrócenie gotowości bojowej jednostkom, przywrócenie sprawności sprzętu, chociaż to też, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, to też nie jest kluczowe. Przywrócenie gotowości jednostek, gotowości do mobilizacyjnego zwiększenia etatów do etatu wojennego z etatu pokojowego, ćwiczenie na poligonach w zgodzie z etatami wojennymi, a nie pokojowymi; to są kluczowe rzeczy plus rozpoznanie na poziomie strategicznym. Wtedy to że jednostki stacjonują tak, a nie inaczej jest problemem, który jest pomijalny, natomiast, jeśli zrobimy bardziej optymalne stacjonowanie wojsk na stopie pokojowej, a nie przywrócimy gotowości i nie będziemy ćwiczyć tak jak mamy walczyć, to to nic pozytywnego nie zmieni oprócz generacji bardzo wysokich kosztów. To jest rzecz, którą należy się zająć dopiero potem jak się załatwi kluczowe rzeczy.

RM: Czy Pana zdaniem jest dobrze, że z tego co słyszymy nasze wojska jeżeli już ćwiczą te elementy wojenne, bojowe to w zasadzie ćwiczą tylko wobec zagrożenia tylko z jednego kierunku, można powiedzieć z kierunku wschodniego, głównie z kierunku rosyjskiego. Jak historia pokazuje takie zagrożenia mogą się pojawić z różnych stron. Nawet sto jeden lat temu, kiedy na Polskę szła nawała bolszewicka i zwycięska bitwa warszawska dopiero uratowała nasz kraj, pamiętajmy, że walki toczyły się na innych odcinkach na górnym śląsku – powstanie śląskie, na Zaolziu, gdzie wojska czechosłowackie wykorzystały ten moment i zaatakowały Polskę, więc… Czy to jest tak, że nie wiemy, że armia szykuje się do innych kierunków czy generalnie się nie szykuje i po prostu jesteśmy tylko nastawieni na konfrontację z Rosją i jej ewentualnymi sojusznikami?

JH: To są dwie różne rzeczy: szkolenie wojsk lądowych przede wszystkim oczywiście choć nie tylko, generalnie szkolenie wojska polskiego, modułów batalionowych i brygad, dywizji do tego by były gotowe do pełnienia swoich działań, a plany wojenne ewentualnościowe, w związku z czym ćwiczenie na poligonach czy zwiększenie gotowości bojowej to nie są rzeczy, które wyłącznie ukierunkowują wyłącznie na jednego przeciwnika i tutaj nie ma znaczenia czy oficerowie będą szeregowemu czy podoficerowi mówić: idź zobacz czy za wzgórzem nie ma Niemca czy będą mówić: idź zobacz czy za wzgórzem nie ma bolszewika. Jak przyjdzie do wojny to tak samo żołnierz będzie gotowy do wojny wypełnić zadania, natomiast plany wojenne ewentualnościowe to jest rzecz, którą robi się na poziomie sztabu generalnego i oczywiście nawet w ramach pracy intelektualnej powinno być naturalne rozwiązywanie różnych teoretycznych modeli konfliktu włącznie z na przykład, wymyślam teraz; kryzys, rewolucja na Słowacji i jakiś korpus interwencyjny Polski, który ma doprowadzić do stabilizacji sytuacji na naszym południowym pograniczu czy coś podobnego w Czechach, nie wiem; rewolucja islamska czy nowych Niemców w Niemczech, tak? To wszystko można… Nie wiem… Może być najazd kosmitów na Bornholm to jest zupełnie bez znaczenia. Takie rzeczy powinni robić oficerowie sztabowi, natomiast na poziomie brygady nie ma najmniejszej potrzeby patrzenia czy przeciwnikiem będzie Federacja Rosyjska, Republika Federalna Niemiec, Litwa czy Bahamy, to jest całkowicie pomijalne, oczywiście Bahamy to oczywiście przesadzam bo to logistyka, ale jakikolwiek z sąsiadów państwa polskiego to jest rzecz mniej istotna.

RM: Mówiliśmy o modelu obronnym Izraela, że jest ciekawy, dobrze zorganizowany, że się opiera na armii poborowej i to ma wiele zalet, natomiast w sprawach międzynarodowych Izrael jest poza NATO, ale momentami jest traktowany prawie jako członek. Wojska spadochronowe izraelskie ćwiczą na przykład w Polsce czy w innych krajach paktu. Teraz doszło do kolejnego zbliżenia bo podpisano umowę pomiędzy Grecją a Izraelem. Ona jest trochę skierowana przeciwko Turcji, ale do tego być może niektóre państwa bliskiego wschodu dołączą, które nie są wrogami Izraela. Głównie chodzi o współpracę jeśli chodzi o lotniska, ale nie tylko. Poza tym może to oznaczać, że jednak Stany Zjednoczone wycofają swoje bazy z Turcji i naturalnym miejscem blisko, oddalonym o kilkaset kilometrów z dotychczasowych baz, ale w sumie w tym samym rejonie będą prawdopodobnie bazy NATO i bazy amerykańskie na terenie Grecji. Czy Pan uważa, że to dobrze, że państwo, które formalnie nie wchodzi w skład NATO, takie jak Izrael momentami jest traktowane jako ważny element w tej układance.

JH: Jest to całkowicie pomijalne z tej prostej przyczyny, że NATO jako sojusz stricte wojskowy myślę, że jest w stanie agonalnym biorąc pod uwagę incydent między Francją a Turcją na Morzu Śródziemnym. Państwa te wspierają różne strony konfliktu w Libii. Prawie doszło do wymiany ognia. Grecja jest obiektywnie zagrożona „rekonkwistą” turecką, naturalnym jest, że Grecja poszukuje nowych sojuszników, ponieważ nie może liczyć na realność sojuszu NATO, raz patrz: Francja i Turcja, dwa: formalnej sytuacji, w której Grecja zapytała o obronę w ramach piątego artykułu w razie agresji tureckiej usłyszała w zeszłym roku odpowiedź, że będzie musiała sobie radzić sama, w związku z czym to też powinien dzwonek ostrzegawczy dla nas, że NATO jako sojusz ściśle wojskowy de facto jest w stanie agonalnym.

RM: Chciałbym spytać opinii fundacji jaki jest stosunek do posiadania broni niekonwencjonalnej, broni atomowej, bo wydaje się, że jest to najtańsza broń takiego odstraszenia i która powoduje, że łatwiej jest zachować potencjalnego przeciwnika na jakiś dystans. Nie zawsze rozprzestrzenianie broni jądrowej pomiędzy różnymi państwami musi prowadzić do konfliktu. Wręcz przeciwnie: posiadanie broni jądrowej przez większą ilość państw może służyć nawet utrzymaniu pokoju na świecie.

JH: Wydaje mi się, że trzeba wziąć pod uwagę rzecz, którą mało osób bierze pod uwagę, to znaczy to, że nie mamy w gotowości dwóch potężnych arsenałów, które są gotowe do wzajemnego całkowitego zniszczenia nie znaczy, że ryzyko wojny atomowej znikło. Wręcz przeciwnie: w czasach, w których mamy pokój i bezpieczeństwo przyjdzie zagłada jak mówi Pismo Święte i… Nie! Proliferacja broni atomowej na pewno nie zwiększa bezpieczeństwa i nie zmniejsza prawdopodobieństwa użycia broni atomowej to raz. Dwa: dążenie do osiągnięcia statusu posiadacza środków przenoszenia głowic atomowych jest bardzo ryzykowne, to jest moment krytyczny, czyli do momentu w którym widać, że chcemy osiągnąć to jest moment, w którym na pewno potencjalni przeciwnicy będą rozważali po prostu wojnę z nami. Trzy: broń masowej zagłady nie spełnia naszym zdaniem definicji broni, bo broń, to jest narzędzie, które służy do konkretnego przeciwnika z którym jesteśmy w walce, a nie niszczenia całych populacji w związku z czym nie jesteśmy ani jako państwo w sytuacji, w której moglibyśmy podjąć samodzielnie taką decyzję; dwa: jesteśmy w sytuacji, w której to by nie zwiększyło nasze bezpieczeństwo, tylko zwiększyło lawinowo, przynajmniej początkowo, zagrożenie dla naszego państwa. Trzy: z perspektywy moralnej, etycznej użycie broni jądrowej wydaje się być wątpliwe.

RM: Czyli na przykład posiadanie broni jądrowej, nad którą pracuje Iran Pana zdaniem może zwiększyć ryzyko konfliktu pomimo, że na przykład Izrael na przykład oficjalnie broni jądrowej nie posiada, ale od początku było wiadomo, że nad tą bronią pracuje i nawet jak już odbywały się próby tej broni to oni szli w zaparte, że tej broni nie mają, ale wszyscy wiedzą, że chyba kilkadziesiąt głowic nuklearnych Izrael posiada.

JH: W sytuacji Iranu dążenie do posiadania broni jest w tej chwili w miarę… Nie jest obarczone takim ryzykiem jak w Polsce by to było obarczone, ze względu na to, że Iran jest jednym z nielicznych państw, które rzeczywiście są suwerenne, to raz. Dwa: dążenie do posiadania broni zwiększa ryzyko zagrożenia dla Iranu, ponieważ dopóki jeszcze nie mają broni jądrowej każdy logicznie myślący dowódca wojskowy czy polityczny w Izraelu będzie rozważał atak prewencyjny żeby uniemożliwić osiągnięcie tych zdolności. Iran jest państwem o dużym skupieniu ludności, więc jest bardzo łatwo naruszyć kręgosłup demograficzny tego państwa, nie mówiąc o przemysłowym czy jakimkolwiek innym. Dlatego jeśli Iran będzie już posiadał broń atomową u siebie i środki przenoszenia to można założyć, że będzie bezpieczniejszy. Na najgorszym stanowisku stoi Izrael bo ma mniejszą populację, mniejsze terytorium i dużo łatwiej jest krytycznie uszkodzić całe państwo w sposób uniemożliwiający normalne funkcjonowanie. Łatwiej jest krótko mówiąc bronią atomową zniszczyć Izrael niż Persję. To jest też jeden z argumentów, że jestem przekonany, że państwo izraelskie będzie dążyło do tego wszelkimi środkami, żeby uniemożliwić tą zdolność. Jedyne co może ich powstrzymać to kryzys wewnętrzny albo światowy, który utrudni im uderzenie prewencyjne na Iran.

RM: Chciałbym, żeby się Pan ustosunkował do takich dosyć powszechnych opinii na temat polskiej armii. Powszechny to nie znaczy prawdziwy. Amerykanie nam sprzedali F-16, które w ogóle jest przestarzałe, że mają jakieś kody, które mogą spowodować, że te samoloty w ogóle nie będą mogły bronić Polski i tak dalej, że to już nie jest broń tej generacji. To najczęściej mówią osoby, które mają takie antyamerykańskie nastawienie twierdząc, że lepsze byłyby myśliwce francuskie, szwedzkie czy jakiekolwiek inne, a może rosyjskie. Natomiast nie amerykańskie. Druga kwestia: czołgi. Często pojawia się opinia, że na przykład leopardy w taj wersji, którą posiada Polska armia są przestarzałe, że to już nie jest czołg na obecne pole walki. Na ile te opinie dotyczące uzbrojenia polskiego lotnictwa i polskich jednostek pancernych są prawdziwe, a na ile są po prostu przesadzone i jakieś resentymenty antyamerykańskie czy antyniemieckie mają na to wpływ.

JH: Co do samolotów F-16 to na pewno przydałyby się mid-life upgrade jak mówią anglosasi, czyli mamy te samoloty na tyle długo, że one naprawdę nie mają najnowocześniejszych rozwiązań tak jak to było w momencie jak je przyjmowaliśmy to raz. Dwa: ponieważ cała logistyka samolotów pozostaje w rękach amerykańskich i od łańcuchów dostaw amerykańskich jesteśmy całkowicie uzależnieni to nie musi być żadnej złotej śrubki, nie musi być żadnego oprogramowania, które blokuje użycie broni. Wystarczy, że po prostu wstrzymają dostawy części zamiennych i te samoloty będą uziemione. To nie jest teoria. Samoloty F-16 sprzedane Irakowi właśnie w ten sposób w momencie kryzysowym uziemione. Czołgi Leopard 2, to tak w skrócie, bo to są bardzo długie tematy, po pierwsze modernizacja nie była optymalna, po drugie de facto ma się ciągnąć już 10 lat zamiast pięciu. Koszt modernizacji jednego z tych czołgów przekroczył już z tego co pamiętam 80% ceny zakupu nowego czołgu. Jest to absurdalna cena za naprawę jakiegokolwiek czołgu bez względu na to czy byłby chiński, marsjański czy niemiecki czy polski. Lepiej po prostu kupić nowy moim zdaniem niż tyle pieniędzy ładować w pojazdy, które mają lat 40 i młode nie będą na pewno nawet jeżeli będą naprawione i zmodernizowane i tutaj logistyka również pozostaje problemem, to znaczy jesteśmy uzależnieni od logistycznie w przypadku czołgów Leopard 2 od państwa niemieckiego, które może mieć inne cele, inne decyzje podejmować w sytuacji kryzysowej. To są 2 przykłady tych kluczowych, mówiąc nowocześnie, platform bojowych, w których łańcuch dostaw jest uzależniony od państwa zewnętrznego na które nie mamy wpływu. Jest to w obiektywny sposób zagrożenie.

RM: Czy mamy w tej chwili jakąś alternatywę, bo przecież polski przemysł zbrojeniowy nie produkuje tej klasy czołgów, tym bardziej tej klasy samolotów bojowych. Chyba jednak na jakimś importowanym sprzęcie musimy się oprzeć, natomiast ewentualnie możemy szukać innych dostawców, ale to chyba mało realne w obecnej sytuacji.

JH: Warto byłoby spróbować to raz. Dwa…

RM: Wyprodukować swój czołg, swój samolot?

JH: Szukać innych dostawców niż jeden monopolista. To raz. Dwa: nadal mamy fabrykę czołgów, która jest w stanie krytycznym i zawałowym, ale jest w stanie wygenerować, moim zdaniem, pojazd wystarczająco dobry. Proszę pamiętać, że my niestety przejęliśmy taką kulturę od amerykanów, którzy też dopiero od kilkudziesięciu lat tak działają, że chcemy mieć najlepsze co jest możliwe bez względu na koszty. Efekt jest taki, że chcemy zamówić 30 z kawałkiem samolotów F-35 w sytuacji w której w tej chwili mamy samolotów, etatowo, bo nie mówię w zdolności, gotowych do walki według MONu 48, bo tylko samoloty F-16 są przewidziane do tego, że są zdolne do podjęcia działań w czasie wojny, a nie w sytuacji misji air policing tak jak MiGi-29 w związku z czym naprawdę nie powinniśmy celować w jak najlepszy sprzęt. Amerykanie mają świadomość, że muszą wyjść od takiej mentalności bo w ten sposób nie jesteśmy w stanie wystawić wystarczającej ilości jednostek, w związku z czym jest najwyższa pora by do naszych głów polskich przebiła się informacja, że jak możemy karabin czy czołg dobry, to jest dobrze. Nie musi być najlepsze.

RM: Te zakupy zagranicą, zwłaszcza zakupy w Stanach Zjednoczonych, doprowadziły do tego, że Polska jest z głównych importerów broni amerykańskiej na świecie. Ostatnio na pierwszym miejscu nastąpiła zmiana. Z tego co mówił w programie u mnie Pan Klimczewski, który się zajmuje też geopolityką, ale też jest statystykiem i bardzo ciekawe materiały o tak zwanej „pandemii koronawirusa” miał, ale w sprawach zakupów broni: podobno od niedawna na pierwszym miejscu jest Tajwan. To jest związane z tym kryzysem wokół tej wyspy, że po prostu zwłaszcza w ostatnich miesiącach bywają takie dni, że lotnictwo Chińskiej Republiki Ludowej kilkanaście albo kilkadziesiąt razy dziennie narusza przestrzeń powietrzną Tajwanu i o dziwo na dalsze miejsce, choć dalej w pierwszej piątce, spadła Arabia Saudyjska, która oczywiście zakupiła takie ilości broni przez ostatnie kilkadziesiąt lat, że pewnie kilka armii mogliby tym obsłużyć nie tylko jedną. Polska jest tam wysoko. Słyszałem, że być może nawet w pierwszej trójce. Czy Pan uważa, że po cenach nie zawsze konkurencyjnych kupujemy takie ilości broni od jednego dostawcy zza wielkiej wody.

JH: Przede wszystkim istotne jest to czy wydajemy efektywnie pieniądze, a nie ile wydajemy. To, że spełniamy jakieś normy NATO-wskie na te 2% PKB nie znaczy, że to jest racjonalne wydanie tych pieniędzy. Bardzo pięknym przykładem niestety cały czas aktualnym jest to, że jak byśmy kupili o 1 samolot F-35 mniej to byśmy całą Polską piechotę wyposażyli w nowoczesną broń przeciwpancerną ostatniej szansy, czyli granatniki przeciwpancerne, które mamy z lat 60-tych do których nie produkujemy amunicji w związku z czym to pokazuje jak nie optymalnie zostały wydane pieniądze w Polsce na zbrojenia, że potrzeby proste, łatwe nie są wypełniane a rzucamy się na samolot, który generalnie generuje bardzo duże koszty, generuje bardzo duże trudności logistyczne i nawet z perspektywy zarządzania informacjami, które jesteśmy w stanie zebrać na polu walki ten samolot i przekazywać do innych platform to już byłby duży problem żebyśmy byli w stanie wykorzystać zdolności jakie daje ten samolot. ]

RM: Mówił Pan o tym, że można by za 1 samolot kupić wyposażenie przeciwpancerne, granatniki, pewnie podobna proporcja jest pewnie przy okazji, no może nie za jeden a za dwa, można by kupić broń osobistą dla polskich żołnierzy i dlatego ostatnie pytanie. Jak Pan ocenia ten model karabinka, który ma być na wyposażeniu WOTu wokół którego jest dużo zamieszania. Mamy wielkie wspaniałe tradycje jeżeli chodzi o pistolety, o inną broń strzelecką. Teraz nie wiem czy jest to działanie konkurencji czy faktycznie ta broń jest tak złej jakości, że nie powinna być na wyposażeniu WP, a są przecież podejmowane nawet próby eksportu tej broni w różnych kierunkach, na przykład za naszą wschodnią granicę na Ukrainę. Jak Pan ocenia broń strzelecką, broń bojową, produkowaną dla armii.

JH: Broń produkowana na potrzeby WP aktualnie nie jest złą bronią, nie jest też fenomenalną bronią. Miałem okazję strzelać. Poziom jest całkowicie akceptowalny. Choroby wieku dziecięcego przydarzają się każdej konstrukcji i biorąc pod uwagę to co przed chwilą powiedziałem żebyśmy mieli broń wystarczająco dobrą; wydaje mi się, że ten karabin spełnia te warunki. Cena jest troszeczkę wysoka. To jest pewna pochodna sposobu zarządzania PGZ-tem. Te karabiny są według mojej wiedzy wystarczająco dobre i są kupowane nie tylko dla WOTu, chociaż to on rzeczywiście w pierwszej kolejności je otrzymał a nie wojska lądowe.

RM: Dziękuję bardzo Państwu za uwagę. Moim i Państwa gościem był Pan Jacek Hoga z Fundacji Ad Arma. Dziękuję bardzo Panie Jacku.

JH: Dziękuję Panu i dziękuję Państwu.

Jaka jest właściwa reakcja wobec rozboju i napaści?

Media informują o pladze włamań, do których regularnie dochodzi w jednej z podwarszawskich gmin. W ostatnich dwóch latach miało tam dojść do ponad 40 takich przypadków.

“Włamywacze cztery razy próbowali obrabować nam dom, dwa razy weszli do środka i im się to udało. Dwa razy zrezygnowali, bo ktoś był w domu. Za pierwszym razem była to moja córka, co bardzo przeżyłam.” Mówi na łamach mediów poszkodowana mieszkanka gminy. “Kiedy nie było mojego męża, próbowali włamać się w zasadzie wszystkimi możliwymi wejściami w domu. Próbowali drzwiami wejściowymi – wejście, które jest bardzo mocno oświetlone – kompletnie ich nic nie stresowało.” Relacjonuje inna kobieta, która była świadkiem napadu.

Te niepokojące doniesienia są dobrą okazją do tego, aby przypomnieć w przestrzeni publicznej o kilku istotnych sprawach.

Bandyci i przestępcy działają z tym większą zuchwałością, im bardziej są przekonani o tym, że nie poniosą konsekwencji swoich czynów, szczególnie natychmiastowych. Podczas włamań i napadów liczą na bezkarność oraz szybkie i łatwe sukcesy, których osiąganiu sprzyja to, że:

1) Polskie społeczeństwo od kilku pokoleń jest kształtowane w duchu pacyfizmu, wedle którego wszelkie użycie siły jest złe i należy się wystrzegać jakiejkolwiek przemocy, niezależnie od okoliczności. Procesy te zaczynają się już u małych dzieci (zwłaszcza chłopców), którym coraz częściej nie pozwala się na zabawę np. z użyciem plastikowych atrap broni. Do tego dochodzą powtarzane bez przerwy, zwłaszcza w szeroko pojętym systemie oświaty, slogany typu: “każda przemoc jest zła” czy “przemoc rodzi przemoc”, a także feminizacja edukacji i brak dobrych, męskich wzorców moralnych. Owoce tej propagandy możemy zaobserwować m.in. na takich przykładach jak ten, gdy na szkolnym korytarzu chłopiec obroni swoją koleżankę przed atakiem agresywnego łobuza. Najprawdopodobniej zarówno on jak i napastnik dostaną obniżoną ocenę ze sprawowania za “udział w szkolnej bójce”. Jest to niemoralne i niesprawiedliwe, gdyż w tej sytuacji broniący koleżanki chłopiec zachował się właściwie. Pacyfistyczny system edukacji karze jednak za każde użycie siły.

2) Od tej zasady jest jednak pewien wyjątek. Kolejnym pokoleniom Polaków wmawia się, że jeżeli siły trzeba jednak w jakimś przypadku użyć, to uprawnione do tego są jedynie organy państwa. Równolegle, naszemu społeczeństwu prezentuje się wizję broni jako atrybutu przysługującego jedynie szczególnie wybranym, wyspecjalizowanym jednostkom i szkodliwego w rękach pozostałej części społeczeństwa. W praktyce skutkuje to tym, że monopol na użycie siły mają jedynie państwowi urzędnicy i funkcjonariusze.

3) W oparciu o ducha pacyfizmu i monopol władzy na użycie siły, instytucje rządowe odpowiedzialne za bezpieczeństwo swoich obywateli, rozpowszechniają wśród Polaków poradniki i inne materiały zachęcające do tego, aby w przypadku zagrożenia posłusznie wykonywać polecenia bandytów i czekać na przyjazd policji, która zjawi się na miejscu zdarzenia po kilku-kilkunastu minutach od zawiadomienia lub dopiero po fakcie.

4) W konsekwencji, Polacy są jednym z najbardziej rozbrojonych narodów na świecie jeśli chodzi o posiadanie broni palnej, a w naszym kraju nawet w małym stopniu nie upowszechniła się kultura noszenia przy sobie jakiegokolwiek narzędzia służącego do obrony (np. noża).

Fundacja Ad Arma, od początku swojego istnienia, przeciwdziała powyższym tendencjom i zjawiskom, a naszym celem statutowym jest nie tylko działanie na rzecz powszechnego dostępu do broni dla Polaków, ale również upowszechnianie w naszym społeczeństwie właściwych postaw wobec zagrożenia rozbojem i napaścią. Dlatego przypominamy:

1) Jako wolni ludzie możemy używać siły w celu ochrony naszego życia i mienia. Każdy człowiek ma moralne prawo do użycia siły w celu odparcia nielegalnej napaści. Od strony moralnej to napastnik jest winien wszelkich konsekwencji sprowokowanego przez siebie ataku. To on przekroczył prawo, zarówno stanowione jak i moralne. Jeśli skutkiem powstrzymania przestępcy będzie jego uszczerbek na zdrowiu lub śmierć, to konsekwencje moralne ponosi tylko i wyłącznie agresor.

2) Mamy prawo bronić własnego życia, ale nie mamy takiego obowiązku. Mamy jednak moralny obowiązek bronić innych, zwłaszcza osób powierzonych nam w opiekę oraz wszystkich słabszych, w tym również osób postronnych. W szczególny sposób obowiązek ten dotyczy mężczyzn.

3) Aby skutecznie się bronić, musimy posiadać zarówno właściwe nastawienie mentalne, jak i odpowiednie narzędzia. Dlatego powinniśmy posiadać i nosić przy sobie broń, taką jaką aktualnie możemy mieć. Pozwolenie na współczesną broń palną można uzyskać w Polsce w przeciągu kilku miesięcy. Broń czarnoprochowa dostępna jest w naszym kraju bez pozwolenia. Inne narzędzia, takie jak noże, pałki, gaz itp. są powszechnie dostępne i znajdują się w zasięgu finansowym każdego człowieka.

Jako Fundacja zachęcamy także każdego, w szczególności mężczyzn, do podjęcia konkretnej, osobistej decyzji – będę nosił przy sobie broń, taką jaką aktualnie mogę posiadać, i będę reagował w przypadku napaści na mnie oraz na moją rodzinę, bliskich lub osoby postronne.

Od 6 lat staramy się upowszechniać w przestrzeni publicznej powyższe tezy i w ten sposób zmieniać świadomość naszego społeczeństwa, skażoną przez wieloletnią propagandę pacyfistów i zwolenników rozbrojenia. Niestety, nie znajdujemy na tym polu wielu sojuszników.

Wszystkie ekipy polityczne rządzące Polską po 1989 roku wyznają zupełnie inne zasady, traktując obywateli naszego kraju jak bydło w zagrodzie. Z pomocą nie przychodzą także dysponujące dużymi zasięgami media, którym z uwagi na powiązania polityczne, ideowe i kapitałowe obca jest koncepcja uzbrojonych, odpowiedzialnych i świadomych swoich praw Polaków. Trudnych i często niewygodnych wizerunkowo tematów związanych z obronnością i zasadami moralnymi nie podnoszą też liczne organizacje pozarządowe, często ze strachu o odcięcie ministerialnych lub unijnych dotacji.

Fundacja Ad Arma działa tylko dzięki pomocy swoich Darczyńców. Zaangażowanie Sympatyków pozwala nam na zachowanie niezależności, dzięki czemu możemy głosić to, co uważamy za słuszne i potrzebne. Chcemy kontynuować tę misję i dalej zmieniać serca oraz umysły Polaków, oraz zachęcać kolejne osoby do podejmowania decyzji na temat noszenia broni i reagowania wobec zagrożenia.

Dlatego zwracamy się z prośbą o przekazanie 25 zł, 50 zł, 100 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby wesprzeć głoszenie w przestrzeni publicznej właściwych postaw wobec zagrożenia rozbojem i nielegalną napaścią.

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334

Fundacja Ad Arma

87-162 Krobia

Gdy w grudniu 2019 roku w miejscowości White Settlement w Teksasie uzbrojony napastnik otworzył ogień do niewinnych ludzi w trakcie nabożeństwa, w przeciągu sześciu sekund od rozpoczęcia ataku został zastrzelony przez jednego z mieszkańców. Chwilę później, co najmniej kilka kolejnych osób wydobyło broń i było gotowych aby stawić czoła terroryście.

Reakcja tych obywateli to rezultat osobistej odpowiedzialności, właściwego nastawienia mentalnego i moralnego oraz posiadania przy sobie odpowiednich narzędzi. Jako Fundacja Ad Arma chcielibyśmy, aby w oparciu o te zasady poprawiało się bezpieczeństwo naszych rodaków. Niestety, nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie został w tym celu uruchomiony jakiś program rządowy, albo że któryś z zagranicznych koncernów medialnych zacznie na szeroką skalę nagłaśniać tego typu postawy w naszym społeczeństwie. Dlatego liczymy na pomoc naszych Sympatyków – razem możemy przełamywać zmowę milczenia i zmieniać nastawienie Polaków.

Z inżynierem Leszkiem Nowakiem o czołgach

Wydając nasz najnowszy raport nt. modernizacji technicznej Wojska Polskiego zachęcaliśmy do rozpoczęcia merytorycznej, opartej na danych, liczbach i faktach, dyskusji o przyszłości naszej armii. Teraz, dzięki pomocy naszych Darczyńców i Sympatyków, kontynuujemy ten temat.

Opublikowaliśmy właśnie obszerną rozmowę z inż. Leszkiem Nowakiem. Stali widzowie naszego kanału z pewnością pamiętają inż. Nowaka i nasze poprzednie filmy z jego udziałem na temat czołgów T-72 i Leopardów, które stały się jednymi z najpopularniejszych nagrań video w historii naszego kanału. Dzisiaj znów rozmawiamy o czołgach i pytamy eksperta m.in. o to:

– czy da się jeszcze budować w Polsce czołgi?
– czy na współczesnym polu walki czołgi są w ogóle jeszcze potrzebne?
– czy pancerz powinien dominować kosztem innych parametrów czołgu?
– w jaki sposób patrzeć na parametry silników czołgowych?

Zachęcamy do obejrzenia, komentowania i udostępniania dalej tego wywiadu.

Mamy nadzieję, że tego typu nagrania ośmielą kolejne osoby, w szczególności oficerów, ekspertów i specjalistów, do publicznego zabierania głosu w dyskusji nad rozwojem Sił Zbrojnych RP i bezpieczeństwem Polski. Merytoryczna debata nad aktualną kondycją naszej armii została niemal w całości zastąpiona przez publikowanie kolejnych pijarowych materiałów i propagandowych zapowiedzi politycznych, które spotykają się z milczeniem i biernością osób posiadających realne kompetencje z zakresu wojskowości i techniki wojskowej. Dlatego bardzo potrzebujemy w przestrzeni publicznej merytorycznych wypowiedzi. Nawet takich, z którymi jako Fundacja nie zawsze się zgadzamy, ale tylko w ten sposób możemy zbudować autentyczną wymianę myśli, która doprowadzi do prawdziwej, a nie medialnej, poprawy naszego bezpieczeństwa.

Dziękujemy jednocześnie wszystkim Darczyńcom Fundacji Ad Arma, których zaangażowanie finansowe pozwala nam działać i publikować kolejne materiały. Ostateczne efekty, które widać na naszym kanale, stronie i mediach społecznościowych, są często owocami licznych wyjazdów naszego zespołu po całej Polsce, co generuje wysokie koszty. Pomoc Darczyńców pozwala nam je ponosić i prowadzić dalsze działania na rzecz bezpieczeństwa Polski i docierania do naszego społeczeństwa z informacjami o rzeczywistym stanie naszej obronności.

https://adarma.pl/wesprzyj/

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma
87-162 Krobia

Takiej postawy brakuje we współczesnym świecie

Policjant Eric Talley, mąż i ojciec 7 dzieci, które razem z żoną wychowywał samodzielnie w ramach edukacji domowej, jako jeden z pierwszych zareagował na atak islamskiego terrorysty w centrum handlowym w Boulder w USA, do którego doszło w poniedziałek.

Eric Talley poległ w walce z napastnikiem, broniąc ludzi obecnych w sklepie. Jego znajomi i przyjaciele opisują go jako mężczyznę mocnego charakteru i silnej wiary, kochającego ojca siedmiorga dzieci i męża troszczącego się o rodzinę. Jak zaznacza szef policji w Boulder, Talley miał nastawienie woli aby zginąć w obronie innych: “Był dobrym człowiekiem i nie musiał wstępować do policji. Miał inny fach w rękach zanim został policjantem, ale on czuł do tego powołanie.” Jak donosi prasa, Talley miał wcześniej dobrze płatną pracę w sektorze informatycznym, ale porzucił ją i został policjantem, gdyż chciał służyć innym ludziom.

Eric Talley

Wstępując do policji miał po ludzku wiele do stracenia. Zostawił dobrą pracę i dołączył do służby, gdzie w każdej chwili mógł zginąć i zostawić żonę z 7 dzieci. Ta chwila przyszła 22 marca 2021 roku. Tego dnia Eric Talley zyskał jednak najwięcej.

Właśnie takiej postawy, takiej ofiarności i takiego ducha walki brakuje we współczesnym świecie.

Dzisiaj już mali chłopcy i młodzi mężczyźni są wychowywani do tego, żeby ciągle pozostawać w strefie emocjonalnego komfortu oraz do tego, żeby nie mieć broni, nie nosić jej przy sobie i nie potrafić jej używać. Na dłuższą metę nie da się w ten sposób zachować w społeczeństwie męskości i doprowadza się do absurdu, w którym mężczyźni przestają być mężczyznami. Trudniej jest z takich ludzi zrobić potem dobrych policjantów, ponieważ w tego typu służbie to nie kondycja i wyszkolenie są najważniejsze, a decyzje moralne i gotowość do narażania własnego życia. Nie może mieć takiej gotowości człowiek, który został wychowany wyłącznie do zaspokajania własnych zachcianek, wyrzekania się użycia siły i na co dzień jest szkolony do bycia pacyfistą.

Tendencja ta ma głębokie przełożenie na losy nie tylko pojedynczych osób i małych społeczności, ale także całych narodów.

W czasach, w których Rzeczpospolita była silnym i niezależnym państwem, jej obywatele mówili, że obroną tego królestwa nie są mury twierdz, tylko ich piersi, którymi oni zasłaniają ojczyznę przed zagrożeniem. I nie była to żadna metafora. Co więcej, nasi przodkowie, którzy nieustannie toczyli krwawe walki w obronie kraju, mieli bardzo dużo do stracenia. Dla próby bardzo orientacyjnego porównania, proszę sobie wyobrazić ile dzisiaj kosztuje dom na wsi pod dużym miastem, a następnie wyobrazić sobie, że w przeciętnej wsi jest ok. 50 domów. Szlachcic, który jechał na przeciwnika w pierwszej linii szarży husarskiej, miał najczęściej kilkanaście wsi, w których były nie tylko domy, ale całe gospodarstwa. Zarówno na ówczesne jak i dzisiejsze czasy był bogaczem. Najczęściej miał też dużą rodzinę. Pomimo tego, ryzykował wszystko co miał na tym świecie i walczył. Walczył nie dlatego, że ktoś mu kazał, ale dlatego, że był wolnym człowiekiem i czuł, że ma taki moralny obowiązek.

Aby myśleć o odbudowanie państwa i narodu, konieczne jest przywrócenie takiego ducha ofiary w całym społeczeństwie. Trudno jest jednak przyjąć taką perspektywę, gdyż niemal nikt dziś do niej nie zachęca. Zamiast tego, proponuje się nam kolejne górnolotne programy polityczne i finansowane z budżetu projekty socjalne, które po uzyskaniu większości parlamentarnej lub odpowiedniego poparcia sondażowego, w cudowny sposób mają zmienić nasze życie i otaczającą nas rzeczywistość. Bez wysiłku, poświęcenia i ryzyka.

Przykład bohaterskiego policjanta Erica Talleya pokazuje nam, jaka jest właściwa droga, na którą każdy sam powinien wstąpić, podejmując odpowiednią decyzję moralną – będę nosił przy sobie broń, taką jaką aktualnie mogę posiadać, i będę reagował w przypadku napaści na mnie oraz na moją rodzinę, bliskich lub osoby postronne. Będę reagował, nawet jeżeli mam wiele do stracenia, i nie będę przy tym kalkulował, czy to się “opłaca”.

Fundacja Ad Arma

Modernizacja techniczna Wojska Polskiego

Ukazał się najnowszy raport Fundacji Ad Arma na temat modernizacji technicznej Wojska Polskiego.

“Tabele PST. Przygotowanie do dyskusji o modernizacji technicznej SZ RP A.D. 2021” to pierwsza w Polsce publikacja, która podejmuje próbę całościowego ujęcia tematu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP oraz proponuje metodę, wedle której powinno się patrzeć na modernizację i oceniać jej efekty.

Raport powstał wyłącznie dzięki pomocy Darczyńców Fundacji Ad Arma. Nie otrzymaliśmy na jego stworzenie żadnych dotacji z MON, Unii Europejskiej czy innych instytucji rządowych.

Raport jest już dostępny do kupienia w wersji papierowej, a zamówienia można składać za pomocą księgarni 3DOM, w ofercie której znajdują się także inne akcesoria Fundacji Ad Arma, takie jak koszulki, bluzy i naszywki, oraz poprzednie nasze raporty: https://3dom.pro/18122-tabele-pst-przygotowanie-do-dyskusji-o-modernizac.html

Raport w wersji elektronicznej w pliku PDF można pobrać z naszej strony.

Chcielibyśmy aby raport trafił do jak najszerszego grona Polaków, w szczególności do osób decyzyjnych, mających wpływ na obronność RP oraz do dziennikarzy i ekspertów z dziedziny wojskowości i bezpieczeństwa. Dlaczego jest to dla nas ważne? Jak napisał we wstępie do naszego raportu gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych:

“Wierzę, podobnie jak autorzy, że opracowanie wstrząśnie czytelnikiem i być może stanie się impulsem do rzetelnej dyskusji nad rozwojem polskich sił zbrojnych.”

Mamy podobną nadzieję. Póki co jakiekolwiek dyskusji nie ma w naszym kraju nawet przy okazji zakupu najdroższych na świecie systemów uzbrojenia, takich jak myśliwce F-35. Wiele wskazuje na to, że nie przeprowadzono w tej sprawie żadnych wnikliwych analiz. Właśnie dlatego proponujemy w naszym raporcie metodę, dzięki której można ocenić tego typu decyzje.

Przede wszystkim zachęcamy do przyjrzenia się modelom, wedle których dokonuje się na świecie procesów modernizacji technicznej wojska, takim jak zakup za granicą “z półki”, zakup za granicą w ramach B+R, zakup sprzętu używanego, zakup w kraju na licencji czy wytworzenie sprzętu metodą gospodarczą. Następnie wybrane modele (które opisujemy na łamach raportu), należy zestawić z opisanymi przez nas koncepcjami modernizacji technicznej wojska, w których, w zależności od wariantu, nadrzędna może być doktryna, zunifikowana logistyka, samowystarczalność narodowa czy dywersyfikacja kierunku dostaw. Która z kombinacji metod i koncepcji jest korzystna dla państwa kupującego uzbrojenie? Która jest korzystna dla Polski?

Tego każdy czytelnik może dowiedzieć się z lektury raportu oraz zawartych w nich wykresów i tabel. Rzut oka na odpowiednią tabelę wystarczy aby przekonać się, że przez ostatnie 30 lat budowano w Polsce równolegle… trzy różne armie! Trzy Siły Zbrojne RP jako narzędzia do wykonywania różnych zadań. Był to proces niesłychanie kosztowny i bardzo nieskuteczny. Miał jednak kilka zalet.

Dla przywódców politycznych był atrakcyjny marketingowo i pijarowo, pozwalał utrzymać etatystyczne i biurokratyczne struktury takie jak MON i PGZ S.A, oraz rozmywał odpowiedzialność za modernizację techniczną Wojska Polskiego i bezpieczeństwo naszego kraju.

Czy w najbliższych latach coś ulegnie poprawie? Czy są jakieś sygnały, które pozwolą nam przekonać się, w jakim kierunku idą zmiany w Siłach Zbrojnych RP? Tego również można dowiedzieć się z lektury raportu.

W najbliższym czasie chcielibyśmy upowszechniać jego tezy w przestrzeni publicznej, między innymi w zaprzyjaźnionych mediach oraz za pomocą fundacyjnych kanałów komunikacji. Zamierzamy robić to pracując jednocześnie nad kolejnymi materiałami, którymi będziemy dzielić się z naszymi sympatykami i Darczyńcami.

W związku z tym, liczymy na zaangażowanie naszych Sympatyków i Darczyńców również w kolejnych miesiącach. Regularne wpłaty pozwolą nam działać i informować nasze społeczeństwo o realnym stanie bezpieczeństwa Polski, a do osób decyzyjnych docierać z merytorycznymi materiałami, które nie powstają w żadnej innej instytucji:

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma
87-162 Krobia

Wsparcie za pomocą BLIK, PayPal itp: https://adarma.pl/wesprzyj/

We wstępie do naszego nowego raportu gen. Waldemar Skrzypczak podkreślił również, że:

“Obszary i zasięg opracowania czyni go unikalnym, a jego wartość podkreśla fakt, że autorzy korzystali tylko z oficjalnie dostępnych, wieloźródłowych materiałów. To wynik z pewnością mozolnej, czasochłonnej kwerendy, dający świadectwo kompetencji zespołu autorskiego.”

Ta praca była możliwa tylko dzięki naszym Darczyńcom. Pisząc raport musimy jednocześnie analizować i komentować bieżące wydarzenia, czytać raporty innych organizacji oraz instytucji wojskowych, śledzić posiedzenia komisji parlamentarnych zajmujących się obronnością (zarówno polskich jak i zagranicznych) oraz przygotowywać kolejne publikacje. Bez przerwy zajmujemy się także realizacją innych celów statutowych naszej Fundacji, takich jak działania na rzecz powszechnego prawa do posiadania broni dla Polaków.

Raz jeszcze zachęcamy do lektury raportu i wsparcia Fundacji.

Modernizacja techniczna Wojska Polskiego

Afera z karabinkami Grot – co jest przyczyną problemów?

W związku z pojawiającymi się w mediach zarzutami dotyczącymi karabinków Grot, Fundacja Ad Arma zwraca uwagę, że główną przyczyną powstawania problemów jest polityka nadzoru nad prywatnym sektorem produkcji broni oraz posiadaniem broni cywilnej przez obywateli.

W ocenie Fundacji, w momencie przyjmowania Grotów do uzbrojenia, sama koncepcja tej konstrukcji była już trochę przestarzała, a prowadzone przed ich przyjęciem badania nie były obiektywne. Wydaje się, że broń można doprowadzić do stanu dobrego, jednak istotną kwestią jest nakład potrzebnych na to środków. Należy przy tym uważać, aby nie utracić jednego z ostatnich zakładów produkujących podstawowy rodzaj uzbrojenia.

Zdaniem Fundacji Ad Arma, karabinek Grot nie jest zaawansowaną technologią i zakład produkcyjny prowadzony w sposób merytoryczny (a nie polityczny) nie powinien mieć kłopotów z jego dalszym rozwojem, naprawą czy modernizacją. Fundacja jako główną przyczynę problemów wskazuje prowadzoną od dawna w Polsce politykę koncesji i posiadania broni cywilnej przez obywateli. W celu uniknięcia problemów, należy poluzować cywilny rynek broni w Polsce i zmienić politykę nadzoru nad prywatnym sektorem produkcji broni z represyjnego na zadaniowy. Pozwoli to na zwiększenie mocy produkcyjnych i rozwój innych biur konstrukcyjnych.

Fundacja Ad Arma zwraca także uwagę na to, że przedstawiane w mediach zarzuty wobec Grotów nie są oparte o próby porównawcze:

“Każda broń ma słabe punkty. Treść opublikowanego w mediach raportu podkreśla, że karabinek HK 416 byłby lepszy. Dlaczego akurat ten? Nawet w Niemczech ta dobra konstrukcja przegrała w przetargu na broń piechoty. Wiele jest na świecie dobrych modeli. Krytyczny wobec polskich Grotów raport wygląda więc jak kryptoreklama niemieckiej fabryki” – mówi Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma.

Fundacja opatrzyła także własnymi, krótkimi komentarzami zarzuty wobec Grotów, które w ostatnim czasie pojawiły się w mediach:

1. Gubiący się regulator gazowy – powinien być łatwy do naprawienia. Problem był obiektywny, ale nie wiadomo czy jest taki nadal.

2. Przegrzewanie się broni, problem od 10 magazynka, dramat przy 30 magazynku – Każda broń tego typu będzie miała problem powyżej 10 magazynka. Test nieuczciwy, karabinki samoczynne z definicji nie mają strzelać ogniem tak intensywnym.

3. Wady suwadła – kłopot się zdarzał, a nie powinien. Do uczciwej analizy.

4. Uszkodzenia zamka i rdzewienie – problem powinien być do naprawy.

5. Pękające iglice – teoretycznie problem już naprawiony. Nie jest to krytyczna wada z punktu możliwości przekonstruowania.

6. Zderzak suwadła – problem do sprawdzenia.

7. Rączka napinacza; miejsce jej na broni – zarzut tendencyjny.

8. Uszkodzenia kolby/obsady kolby – problem obiektywny; do zmiany/przekonstruowania kolby.

9. Nieodporność na zapiaszczenie – zarzut raczej tendencyjny.

10. Bezpiecznik/przełącznik rodzaju ognia jest taki jaki powinien być – zarzut absurdalny, ze wskazaniem na rozwiązanie trochę gorsze, ale występujące w wielu modelach broni.

11. Rdzewienie broni – problem raczej obiektywny – do naprawy.

12. Otwarta konstrukcja komory zamkowej – problem może być istotny. Można go usunąć poprzez likwidację pełnej obustronności broni (ta cecha nie jest niezbędna).

13. Zmiana kierunku wyrzuty łusek – problem wydumany (czemu żołnierz miałby zmieniać kierunek wyrzutu łusek w polu?)

14. Duża ilość śrub – możliwy obiektywny problem, do sprawdzenia. Jednak wiele typów broni ma w swojej konstrukcji śruby bez negatywnych konsekwencji.

15. Odstrzelony tłumik – chyba pojedynczy przypadek.

16. Złamany kurek – do sprawdzenia.

17. Ciężar broni – wada obiektywna, jednak nie kluczowa.

18. Magazynki – problem już w trakcie rozwiązywania.

19. Pęknięcie gniazda magazynka – problem, pytanie jak bardzo częsty/prawdopodobny.

20. Pasy nośne – zarzut absurdalny. Pasy to akcesorium, a nie część broni.

Fundacja Ad Arma

Gotowość bojową osiągniemy po wojnie? Rozmowa z gen. Waldemarem Skrzypczakiem

Fundacja Ad Arma przeprowadziła rozmowę z gen. Waldemarem Skrzypczakiem. Z ust byłego dowódcy Wojsk Lądowych padły mocne tezy, dotyczące m.in. gotowości operacyjnych Sił Zbrojnych RP. Zdaniem generała, polskie jednostki mogą zostać zmobilizowane nie przed, ale dopiero po ewentualnej wojnie.

Pełną treść rozmowy można obejrzeć na kanale video Fundacji Ad Arma. Jedną z kwestii poruszonych w trakcie wywiadu było to, czy współcześnie jakikolwiek batalion zmechanizowany lub pancerny byłby gotowy do tego, aby z zasobami wyjść w trybie alarmowym poza koszary? Zdaniem generała Skrzypczaka, nie jest to możliwe:

Aktualnie żołnierze zawodowi po 15:30 udają się do domu, a ściągnięcie ich do jednostki wojskowej w ciągu godziny jest niemożliwe. Dlaczego za PRL planowano wyprowadzić w ciągu godziny na przykład pułk czołgów poza koszary? Autorzy tych planów zakładali, iż obiekty wojskowe w pierwszej kolejności staną się celem uderzeń wroga. Teraz żołnierzy nie ma w koszarach, a jednostka musi się najpierw zebrać i często zmobilizować, gdyż nie ma możliwości by z tym stanem osobowym jaki ma jednostkę wyprowadzić, co wymaga długiego czasu. Terminy mobilizacji i osiągnięcia gotowości bojowej narzucone przez NATO, a przyjęte bezkrytycznie przez nasz Sztab Generalny, są niebywale złe dla Polskich Sił Zbrojnych, gdyż zapomniano, że Polska jest państwem frontowym, które jako pierwsze przyjmie na siebie ciężar ewentualnej agresji. Rosjanie w swoich doktrynach przewidują nie tylko atak z zaskoczenia, ale również skryte, mobilizacyjne rozwinięcie pod pozorem ćwiczeń, dlatego ćwiczenia „Zapad” na Białorusi mogą w każdej chwili być początkiem agresji. My na to zaskoczenie nie jesteśmy gotowi”.

Generał zwrócił także uwagę na plany mobilizacyjne, które w niektórych przypadkach mogą być liczone nawet w miesiącach:

Takie jednostki gotowość bojową osiągną najprawdopodobniej dopiero po wojnie. Część jednostek nawet nie ruszy z miejsca kiedy wojna się skończy” – powiedział.

Istotną kwestią dotyczącą gotowości operacyjnej jest działalność Wojskowych Oddziałów Gospodarczych. Jak wspomina generał Skrzypczak, w czasach PRL:

W ciągu kilku godzin od rozkazu, jednostka była gotowa na prowadzenie działań bojowych”.

Dzisiaj to się zmieniło. Zdaniem Generała:

Bezkrytyczne przeniesienie wzorców ze Stanów Zjednoczonych jest niepotrzebne. Sam zamysł odciążenia dowódców wojskowych od działalności gospodarczej był dobry, tylko doszło do nieporozumienia, gdyż odebrano dowódcom możliwość bieżącej działalności z wykorzystaniem zasobów, które zawsze w jednostce były. Podam przykład: kiedyś gdy byłem dowódcą kompanii miałem w planie szkolenia strzelanie jutro, to dzisiaj szef kompanii zanosił do sztabu dokument, na podstawie którego dnia następnego amunicja była mu wydawana. Teraz ten proces jest dużo dłuższy. Z wyprzedzeniem trzeba robić zamówienia, często miesięcznym wyprzedzeniem, co powoduje poważne zakłócenia w procesie szkolenia. Mimo niepowodzenia programu pilotażowego WOG-ów na bazie Wojsk Lądowych, minister zdecydował o jego wdrożeniu i do dzisiaj jednostki borykają się z czymś, co wciąż nie funkcjonuje dobrze i moim zdaniem dobrze funkcjonować nie będzie”.

Na pytanie o problemy sprzętowe w Wojsku Polskim, które w dużym stopniu wpływają na gotowość do wykonywania zadań, generał Skrzypczak odpowiedział, że:

Każda zmiana na scenie politycznej generuje nowy plan modernizacji sił zbrojnych (…) Decyzje są podejmowane ad hoc, a o zakupach dla wojska decyduje lobby polityczne. My wam to kupiliśmy, a teraz wy macie uzasadnić dlaczego to kupiliśmy. Armia cierpi na tym, że politycy nie respektują zobowiązań swoich poprzedników. Ciągłe zmiany powodują zakłócenia w procesie modernizacji armii”.

Zachęcamy do obejrzenia całej, trwającej ponad godzinę, rozmowy z gen. Waldemarem Skrzypczakiem. Pojawiają się w niej stanowcze opinie, które trudno odnaleźć w mediach głównego nurtu oraz w prasie branżowej. Punktem wyjścia do rozmowy z generałem były tezy zawarte w raportach Fundacji Ad Arma:

“Tabele porodówki” na temat liczebności Wojska Polskiego oraz kondycji rezerw,

“Inni wariant”, w którym prezentujemy wybrane scenariusze możliwych konfliktów na terenie Polski,

“Bezpieczeństwo Polski 2020” będący próbą kompleksowego spojrzenia na stan Sił Zbrojnych RP oraz realny stan potencjału obronnego naszego kraju.

Powstaje nowy raport

Modernizacja techniczna Wojska Polskiego to nieustannie powracający temat, o którym wiele się mówi. Zakupy sprzętu, podpisywane i anulowane kontrakty, plany na przyszłość, stan posiadanego sprzętu, potencjalne zdolności nowych systemów – to wszystko jest głośno i szeroko komentowane. Mało jest jednak w przestrzeni publicznej uporządkowanych, konkretnych faktów i danych, z których można by wyciągnąć wnioski i na ich podstawie ocenić realną skuteczność oraz efektywność programów zbrojeniowych.

Z drugiej strony, największe projekty z dziedziny modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP potrafią przejść niemal bez echa. Przykładem jest tu zakup przez Polskę myśliwców F-35, który dokonał się bez żadnej poważnej debaty. Do dyskusji na ten temat nie doszło nawet w trakcie obrad sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Wiele wskazuje na to, że nie przeprowadzono w tej sprawie żadnych wnikliwych analiz.

Tymczasem podejmowane obecnie decyzje, oraz te, które w najbliższym czasie należy podjąć, będą kluczowe dla przyszłości Sił Zbrojnych RP. Będą one kształtowały charakter Wojska Polskiego na co najmniej kilkanaście najbliższych lat i uwarunkują realne możliwości obrony naszego kraju. Po czym będziemy mogli poznać, że decyzje te okażą się słuszne i jakie są najważniejsze obszary modernizacyjne, które wpływają na nasze bezpieczeństwo?

Na tego typu pytania spróbuje odpowiedzieć najnowszy raport Fundacji Ad Arma, nad którym kończymy właśnie prace. Będzie to pierwsza w Polsce publikacja, która podejmuje próbę całościowego ujęcia tematu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP oraz proponuje metodę, wedle której powinno się patrzeć na modernizację i oceniać jej efekty (Jaki był zakładany cel danego programu modernizacji? Jak starano się go osiągnąć? Ile to kosztowało? Co w wyniku tych działań osiągnięto?)

Spojrzenie na rezultaty modernizacji technicznej zostało przeprowadzone z punktu widzenia doktryny, organizacji, szkolenia, zasobów, przywództwa, personelu i infrastruktury. Obecne procesy modernizacji Sił Zbrojnych RP zostały w raporcie przedstawione na tle historycznym, a zakres czasowy publikacji obejmuje również ogólną charakterystykę działań podejmowanych w latach 1918-1990, z podziałem na poszczególne okresy. Raport opisuje także istniejące na świecie modele modernizacji technicznej wojska oraz koncepcje modernizacyjne armii. Najwięcej miejsca zajmuje jednak przegląd programów modernizacji Wojska Polskiego w latach 1990-2020 (z wyszczególnieniem na czołgi, bwp, transportery i samochody opancerzone, artylerię, systemy przeciwlotnicze, lotnictwo i marynarkę wojenną) oraz opracowane przez Fundację tabele i rysunki, które w graficzny sposób ukazują dane, liczby i koszty związane z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP.

Prace nad raportem są już bardzo zaawansowane. Chcielibyśmy, żeby już wkrótce był on dostępny dla wszystkich i aby trafił do rąk osób decyzyjnych, ekspertów, dziennikarzy i osób zainteresowanych tematyką uzbrojenia, modernizacji i obronności. Powstanie raportu nie jest finansowane przez instytucje rządowe, MON ani zagraniczne korporacje zbrojeniowe. Jego publikacja jest możliwa tylko dzięki zaangażowaniu Darczyńców Fundacji Ad Arma, których pomoc finansowa gwarantuje nam niezależność wydawanych opinii i analiz.

Dlatego zwracamy się do Państwa z prośbą o przekazanie 25 zł, 50 zł, 100 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby wesprzeć powstanie raportu na temat modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP.

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma
87-162 Krobia

https://adarma.pl/wesprzyj/ – szybkie przelewy online i Blik

Wedle ocen naszej Fundacji, w najbliższych latach (2021-2024) będą musiały zostać podjęte decyzje określające dalszy charakter Sił Zbrojnych RP, odpowiedni do warunków geopolitycznych przewidywanych na następne kilkadziesiąt lat. W tak ważnym dla naszego kraju okresie brakuje publicznie dostępnych liczb, danych, analiz, zestawień i podsumowań, z których można wyciągać wnioski na przyszłość.

Z materiałami tego typu, dotyczącymi procesów modernizacji technicznej zachodzących w innych krajach (np. w USA), można zapoznać się bez problemu. Są one dostępne nie tylko w internecie ale są także przedmiotem obrad komisji parlamentarnych i obiektem zainteresowania licznych instytucji pozarządowych. W Polsce tego typu wiedza jest najczęściej opatrzona klauzulą “tajne”, a jej małe fragmenty podawane są do wiadomości publicznej jako element medialnych informacji propagandowych. Co i przed kim próbuje się w ten sposób ukryć? Plany przed potencjalnym wrogiem czy niekompetencje i realny stan obrony państwa przed własnym społeczeństwem?

Fragment ogromnej luki informacyjnej na temat modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP spróbuje wypełnić nasz raport, o wsparcie którego prosimy.