Logowanie użytkownika

Zarejestruj się

Powszechny dostęp - broń dla wybranych
Zagłoba , Fundacja Jamestown i My
Fotoplastykon do ściągnięcia - za darmo
Na co pozwala nam Unia Europejska w zakresie posiadania broni?
Wojska USA nie zapewniają bezpieczeństwa Polsce

Powszechny dostęp – broń dla wybranych

Powszechny dostęp do broni to nie reglamentacja, rejestracja, zaświadczenia lekarskie, opinia dzielnicowego i przymusowe członkostwo w klubie. Dostęp do broni na powyższych warunkach, oznacza broń dla wybranych. Jak w starym kawale – lud pije szampana ustami swoich przedstawicieli.

Turcja w Syrii, a sprawa Polska

Zagłoba , Fundacja Jamestown i My

Fotoplastykon do ściągnięcia – za darmo

Kilka miesięcy temu wydaliśmy raport Fotoplastykon Siły Zbrojne RP w liczbach. Dzisiaj dzielimy się nim po raz drugi – Fotoplastykon, w formacie PDF, jest do ściągnięcia całkowicie za darmo.

Obserwując toczącą się debatę publiczną dostrzegliśmy potrzebę uporządkowania informacji oraz nazwania zjawisk odnoszących się do szeroko pojętej obronności. Poprzez raport chcemy zwrócić uwagę na problem danych wykorzystywanych w debacie publicznej. Mamy nadzieję, że niniejsza publikacja przyczyni się do zmiany sposobu prowadzenia dyskusji na temat bezpieczeństwa Polski. Merytoryczna analiza i rzeczowe wnioski winny zająć miejsce myślenia życzeniowego i emocjonalnych opinii.

Raport Fotoplastykon Siły Zbrojne RP w liczbach nie powstałby za pieniądze z dotacji Powstał dzięki hojności darczyńców. Z wielką przyjemnością dziękujmy sympatykom, którzy udzielają wsparcia Fundacji Ad Arma. Przed nami kolejne zadanie, kolejny raport; by powstał potrzebujemy Państwa wsparcia. Naszym zamiarem jest wydanie go zarówno w wersji pdf jak i drukowanej. Co więcej będzie to pierwszy raport wydany również w wersji angielskiej – pdf. W ten sposób jego „siła rażenia” będzie większa. Razem jesteśmy w stanie wpływać na rzeczywistość w naszej Ojczyźnie.

Koszt wydania i tłumaczenia to 5.000 złotych. Nie przyjmujemy żadnych środków od Unii Europejskiej, z budżetu państwa ani od samorządów. Powstanie tej publikacji zależy wyłącznie od Państwa wsparcia – www.adarma.pl/wesprzyj. Dlatego gorąco prosimy o pomoc. Każda osoba, która wpłaci w listopadzie 25 złotych lub więcej otrzyma swoją kopię raportu. Jesteśmy pewni, że również Państwo chcą mieć tą satysfakcję z bycia mecenasem tej publikacji. To proste wystarczy kliknąć link. Tej satysfakcji nie odbierze Państwu nikt.

Na co pozwala nam Unia Europejska w zakresie posiadania broni?

Regulacje Unii Europejskiej (restrykcyjne z punktu widzenia pełnego i powszechnego dostępu do broni) przyznają o wiele więcej swobód w kwestii posiadania i nabywania broni niż polskie prawo krajowe – informuje Fundacja Ad Arma.

W Polsce trwa debata dotycząca zmiany przepisów o broni i amunicji, które mają być przeprowadzone ze względu na wymogi prawa Unii Europejskiej, a konkretnie dyrektywę Rady UE   91/477/EWG w sprawie kontroli nabywania i posiadania broni.

“Większość Polaków, w tym również wiele osób zajmujących się zawodowo i społecznie tematem dostępu do broni, nie wie co tak na prawdę znajduje się w tej dyrektywie i na co ona pozwala”
– mówi Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma. “To istotny dokument z punktu widzenia zarówno aktualnego jak i potencjalnego stanu bezpieczeństwa Polaków i warto bliżej go przeanalizować”
– dodaje.

Przede wszystkim, dyrektywa w ogóle nie musi być wprowadzona w Polsce. Zdaniem analityków Fundacji Ad Arma, takie rozwiązanie jest możliwe, wymaga jednak stanowczości rządzących. “Jeśli w Polsce rządziliby politycy, którym zależałoby na obronności kraju, to mogą zapisać w ustawie, że każda broń prywatnie posiadania zostanie uznana jako część wysiłku narodowego w celu obrony ojczyzny, w związku z czym automatycznie nie podlega pod dyrektywę ws kontroli i nabywania broni prywatnie” – tłumaczy Jacek Hoga “Część uzbrojenia strzeleckiego po prostu byłaby kupowana prywatnie przez obywateli ale zostałaby uznana za zasoby Wojska Polskiego do użycia przez tych, którzy ją prywatnie posiadają. I po takiej krótkiej, jednostronicowej ustawie mamy z głowy całą dyrektywę. Niestety, odwagi na to brakuje w Warszawie” – dodaje.

Jeśli jednak podjęto by się wdrożenia w polskim prawie zmian zgodnych z wytycznymi dyrektywy, nastąpiłby wzrost swobód obywatelskich w zakresie dostępu do broni i amunicji.

Z treści dyrektywy oraz postanowień umów międzynarodowych podpisanych przez Polskę (jeszcze z czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego) wynika, że regulacje nie biorą pod uwagę broni uznanych za zabytkową oraz broni zaprojektowanych przed rokiem 1900. W związku z tym,
z perspektywy Unii Europejskiej, bronią historyczną nie wymagającą pozwolenia mogą być m.in. konstrukcje strzeleckie stosowane powszechnie w trakcie II wojny światowej. Oryginały takiej broni można posiadać legalnie, ograniczenie występuje w przypadku replik, które nie mogą być bronią samoczynną (strzelającą seriami).

“Każda broń zaprojektowana, niekoniecznie wytworzona, przed rokiem 1900 w ogóle nie podchodzi pod dyrektywę i Polacy mogliby mieć ją całkowicie legalne, bez pozwoleń” – komentuje Jacek Hoga. “Spójrzmy prawdzie w oczy – karabin Mosin, używany przez sowieckich żołnierzy w czasie wojny,
z dzisiejszej perspektywy bandyckiej nie ma żadnego znaczenia. Polacy powinni móc posiadać takie rzeczy i nic się nie będzie działo. Duży, nieporęczny karabin o długości 2/3 wzrostu dorosłego mężczyzny nie będzie używany do napadów na bank bo jest zbyt niepraktyczny. Zbyt tanio można kupić współczesną, nielegalną broń i właśnie do takiej sięgają bandyci”
– mówi prezes Fundacji Ad Arma.

Zgodnie z dyrektywą, bez pozwolenia powinna być dostępna także broń należąca do tzw. kategorii C, czyli m.in.: wszystkie strzelby o długości całkowitej powyżej 60 cm (w tym znane z filmów akcji strzelby “pump action”), jednostrzałowe strzelby, jednostrzałowe karabiny centralnego zapłonu, jednostrzałowe pistolety bocznego zapłonu. Według unijnych przepisów, do jej posiadania wystarczy rejestracja, czyli poinformowanie odpowiedniego organu o fakcie zakupu takiej broni.

Równocześnie, według wytycznych UE, można poszerzyć obywatelom dostęp do broni z tzw. kategorii A, czyli broni ogólnie niedozwolonej do posiadania w rękach cywilnych, m.in. broni samoczynnej. Zgodnie z dyrektywą, może być ona dostępna na pozwolenie, jeżeli mogłoby to zapewnić bezpieczeństwo infrastruktury, w celach obrony narodowej, w celach edukacyjnych, kulturowych, badawczych i historycznych. “Wszystkie te wymagania spełniają obecnie polscy strzelcy sportowi, kolekcjonerzy oraz organizacje pro obronne. Przepisy polskie, w przeciwieństwie do unijnych, kategorycznie zabraniają im jednak posiadania broni samoczynnej” – tłumaczy Jacek Hoga.

Dyrektywa przewiduje również możliwość posiadania broni na własne pozwolenie osobom poniżej 18 roku życia oraz dopuszcza posiadanie więcej niż 10 nabojowych magazynków do broni krótkiej oraz więcej niż 20 nabojowe magazynki do broni długiej, co w Polsce było niedawno przedmiotem gorącej dyskusji społecznej w środowisku strzeleckim.

“Prawo unijne jest bardzo dalekie od ideału. Z punktu widzenia powszechnego prawa do posiadania broni jest restrykcyjne. Przewiduje jednak o wiele więcej swobód w kwestii posiadania
i nabywania broni niż polskie prawo krajowe”
– mówi Jacek Hoga. “Niedawno byliśmy świadkami, jak ze względu na naciski zagranicznych ośrodków politycznych w błyskawicznym tempie znowelizowano w Polsce ustawę o IPN. Parlament w ciągu kilku godzin przegłosował projekt, który następnie niemal natychmiast został podpisany przez prezydenta RP. Dlaczego politycy, którzy tak wiele mówią na temat potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa Polakom, w podobny sposób nie zajmą się wprowadzaniem w życie przepisów unijnych, które poszerzyłyby zarówno możliwości obronne naszego kraju jak indywidualne bezpieczeństwo obywateli?” – pyta prezes Fundacji Ad Arma.

Więcej na ten temat:

Prawo do posiadania broni po dyrektywie, materiał filmowy fundacji Ad Arma: https://www.youtube.com/watch?v=e0muc8lPw0w

Analiza możliwego stanu prawnego Ustawy o Broni i Amunicji w ramach aktualnie obowiązujących w UE przepisów: https://adarma.pl/files/417

Fundacja Ad Arma

adarma.pl

Wojska USA nie zapewniają bezpieczeństwa Polsce

Utracenie w wyniku konfliktu zbrojnego całej Europy Wschodniej jest z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych akceptowalną ewentualnością  – informuje raport przygotowany przez amerykańskich ekspertów z dziedziny wojskowości.

Miesiąc temu prezydenci Donald Trump i Andrzej Duda podpisali w Nowym Jorku deklarację dotyczącą obecności amerykańskich wojsk w Polsce. W oficjalnych polskich komunikatach oznajmiano, że przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa Polski i całej wschodniej flanki NATO. Podkreślano również zapewnienia o lojalności sojuszniczej oraz trwałości porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi.

Dwa tygodnie po podpisaniu tej polsko-amerykańskiej deklaracji, USA porzuciły swoich wieloletnich sojuszników kurdyjskich w Syrii, przesuwając swoje poparcie na rzecz Turcji, która jest kluczowa dla amerykańskiego systemu bezpieczeństwa w tej części świata.

Wielu polskich komentatorów zastanawia się, czy w podobny sposób może wyglądać przyszłość sojuszu polsko-amerykańskiego. Sytuację polityczną i militarną oraz kwestię zaangażowania USA w Europie omawiają również amerykańscy analitycy, przedstawiając swoje wniosku w raportach
i sprawozdaniach instytucji badawczych, które są jedną z podstaw do kreowania amerykańskiej polityki obronnej.

W 2017 roku opublikowano raport “Utrzymanie balansu. Amerykańska strategia obrony Eurazji” (Preserving the balance. A U.S. Euroasia defence strategy), autorstwa Center for Strategic and Budgetary Asessments (CSBA). Główną tezą raportu jest potrzeba przeciwstawienia się rosnącej sile politycznej, gospodarczej i militarnej Chin. W związku z tym, Amerykanie uznają, że ze względu na ograniczone zasoby niezbędne jest przerzucenie do 2020 roku 60% sił USA na Daleki Wschód. Konsekwencją tej decyzji jest akceptacja ryzyka utracenia aktualnej pozycji w Europie
i na Bliskim Wschodzie.

“Europa Wschodnia wraz z Polską jest, z punktu widzenia interesów USA, drugorzędnym rejonem świata i teatrem działań wojennych” – mówi Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma. “Wielu  polityków i decydentów nad Wisłą wierzy w “strategiczny sojusz” Polski z USA i wynikające z niego medialne zapewnienia o gwarancjach bezpieczeństwa. Z amerykańskiego punktu widzenia sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej” – dodaje Hoga.

Za głównych przeciwników raport CSBA uznaje sojusz Chin, Rosji i Iranu, przy podkreśleniu nadziei na odwrócenie Rosji, tak by stała się sojusznikiem USA. Jeśli Ameryka chce przeciągnąć Rosję na swoją stronę oznacza to, że musi uwzględnić choć częściowo jej żądania. Jeśli chodzi
o aktualnych sojuszników USA, członkowie NATO w Europie zostali podzieleni na dwie kategorie: “Major NATO Allies” i “frontline states”. Pierwsza grupa, pisana wielkimi literami to Francja Anglia i Niemcy. Natomiast druga, pisana z małych liter, to Litwa, Łotwa, Estonia i Polska.

Z raportu wprost wynika małe prawdopodobieństwo zaangażowania się „Major NATO Allies”
w obronę „frontline states”. Powodem tego są m.in. rosnące problemy wewnętrzne tych krajów, takie jak kwestie socjalne czy wzrastające wpływy radykalnego islamu. Amerykański raport stwierdza też, że zaangażowanie wojskowe USA w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii nie jest w stanie powstrzymać spadku bezpieczeństwa tych krajów a rosyjska reforma wojskowa po roku 2008 doprowadziła do stworzenia siły większej niż jakakolwiek inna w tej części świata.

Z punktu widzenia obronności Polski kluczową tezą raportu jest strategia kupowania czasu dla USA i “Major NATO Allies” terenem w Europie. Amerykańscy analitycy stwierdzają wprost, iż utracenie całej Europy Wschodniej jest akceptowalną ewentualnością, która pozwoli Amerykanom zyskać kilka miesięcy. Jednocześnie Amerykanie wskazują, że nie mogą sobie pozwolić na utratę Japonii. Strata Polski jest natomiast “akceptowalna” z punktu widzenia interesów USA. Według CSBA, ze względu na trudności ekonomiczne, Amerykanie planują zakończyć walki z Rosją tak szybko jak to możliwe, na warunkach dogodnych dla siebie
i “Major NATO Allies”. Niestety, już nie dla “frontline states”.

“Wnioski z tego raportu są dla nas katastrofalne i powinny być alarmujące dla polskich władz oraz wszystkich odpowiedzialnych za politykę obronną” – mówi Jacek Hoga. “Oddziały wysyłane do Polski z USA mają za zadanie bronić amerykańskich interesów. Tak samo jak wojska USA stacjonujące jeszcze do niedawna w Syrii. Ich celem nie jest zwiększenie bezpieczeństwa naszego kraju. Zamiast tego, są doskonałym narzędziem pijarowym, skutecznie blokującym podjęcie realnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa Polaków” – dodaje Hoga.

Podstawą takich działań, zdaniem Fundacji Ad Arma, jest m.in. odbudowa polskiego, niezależnego przemysłu zbrojeniowego, uzyskanie samodzielności w produkcji najbardziej potrzebnych rodzajów uzbrojenia oraz osiągnięcie realnej gotowości bojowej Wojska Polskiego. Kluczową kwestią jest również umożliwienie każdemu Polakowi swobodnego dostępu do broni palnej, bez urzędniczych pozwoleń i administracyjnych ograniczeń.

Źródła:

Główne tezy raportu “Preserving the balance. A U.S. Euroasia defence strategy” opracowane po polsku przez Fundację Ad Arma: https://adarma.pl/2017/02/18/amerykanska-polityka-wobec-polski-2017/

Raport “Preserving the balance. A U.S. Euroasia defence strategy”: https://csbaonline.org/research/publications/preserving-the-balance-a-u.s.-eurasia-defense-strategy

Fundacja Ad Arma

adarma.pl

Obronność Polski – materiał wideo ze spotkania w Szczecinie

17 października w Szczecinie Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma, wygłosił wykład pt. “Obronność Polski”:
Zobacz film na platformie YouTube

Wykład Jacka Hogi w Gliwicach

Plakat Gliwice1.3.

MSPO 2019. Targi, wystawa, czy meeting?

Polska termowizja z klasą – Etronika na MSPO 2019

Polska termowizja z klasą – Etronika na MSPO 2019