Po śmierci Georga Floyda przez Stany Zjednoczone przetacza się fala zamieszek. Plądrowane są sklepy, wzmagają się napady na prywatne domy, ulice stoją w ogniu. Skala tych wydarzeń jest tak duża, że służby nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa każdemu. Są jednak miejsca, gdzie jest (względnie) spokojnie.

Na licznych nagraniach opublikowanych w internecie widać, jak duże grupy uzbrojonych obywateli pilnują swoich posiadłości a nawet całych osiedli i miasteczek. Wiele osób robi to z inspiracji lokalnych szeryfów i szefów policji, którzy zachęcają uczciwych Amerykanów do ochrony własnych majątków. Jednym z nich jest Grady Judd, szeryf hrabstwa Polk na Florydzie, który swoją funkcję sprawuje od 2005 roku. Gdy zamieszki przybierały na sile, wygłosił on krótką i konkretną odezwę:

“Otrzymaliśmy informacje, że bandy kryminalistów planują przybyć do naszego hrabstwa. Powiem tak: jeśli cenią oni swoje życie, to na ich miejscu lepiej bym tego nie robił. Obywatele hrabstwa Polk lubią broń palną, posiadają broń palną, ja sam ich zresztą zachęcam do uzbrajania się, i dzisiaj wieczorem wszyscy będą u siebie z załadowaną bronią pod ręką. Jeśli spróbujecie włamać się do ich domów, aby kraść lub podkładać ogień, to zgodnie z moim zaleceniem, wykurzą was stamtąd używając tejże broni.”

Według niektórych szacunków, tylko w maju br. sprzedano w Stanach Zjednoczonych blisko 1,7 miliona sztuk broni palnej. To w przeliczeniu na Polskę 170 tyś sztuk broni sprzedanych w miesiąc! Gdy rozpoczęły się zamieszki, wielu Amerykanów, którzy wcześniej nie mieli broni, było już uzbrojonych. To efekt tendencji wzrostowej w sprzedaży broni na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, spowodowanej zbrojeniem się obywateli z uwagi na niestabilną sytuację w kraju w związku z koronawirusem.

Zamieszki przenoszą się teraz do Europy. Do sieci trafiły już nagrania ukazujące dewastację sklepów w Brukseli, do incydentów doszło też w Londynie i innych stolicach starego kontynentu. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na możliwy rozwój sytuacji w Polsce oraz przygotowanie naszego społeczeństwa na tego typu sytuację kryzysową a także na konflikt o charakterze militarnym.

Gdy w innych częściach świata regularnie dochodzi do zamieszek oraz innego rodzaju niepokojów społecznych, aktów terrorystycznych, szybkiego wzrostu przestępczości czy lokalnych konfliktów zbrojnych, niemal zawsze podkreśla się stabilność sytuacji w Polsce. Przypomina się o jednokulturowym społeczeństwie, w którym nie ma konfliktów na tle rasowym czy religijnym. Zapewnia się także o ścisłym i strategicznym sojuszu w ramach NATO, który ma zapewnić nam bezpieczeństwo.

Aktualne wydarzenia pokazują jak szybko i radykalnie mogą zmienić się warunki, w których żyjemy. Dla zwykłych obywateli pierwszą i często jedyną linią obrony w przypadku kryzysu, zamieszek, przestępczości, szabrownictwa, anarchii lub innych wydarzeń związanych z niestabilnością systemu państwowego, jest dostęp do broni palnej. W tym zakresie Polacy są jednym z najbardziej poszkodowanych i rozbrojonych narodów świata.

Wiele osób zwraca w tej sytuacji uwagę na pozytywny trend, jaki od kilku lat widać w naszym kraju. Rośnie liczba osób posiadających broń sportową i kolekcjonerską, rozwija się strzelectwo sportowe, powstają kolejne kluby i strzelnice. W związku z tym, liczne środowiska strzeleckie bronią obecnego stanu rzeczy, aktualnie obowiązującego w Polsce prawa oraz konieczności uzyskiwania pozwoleń na posiadanie broni. “Przecież nie ma już uznaniowości, wystarczy spełnić kilka prostych warunków i pozwolenie można mieć w kilka miesięcy. Jest dobrze, w czym problem?” – słychać na strzelnicach oraz internetowych grupach dyskusyjnych dotyczących broni.

Jednak przeliczona na Polskę skala sprzedaży w USA w ciągu miesiąca wyraźnie pokazuje, że wzrost liczby pozwoleń od 2012 jest tak mały, że pomijalny statystycznie. To jest praca na jałowym biegu. W ten sposób nie przywrócimy w Polsce praktycznego prawa do życia przez 100 lat i więcej!

Każdy człowiek ma prawo do życia i jego obrony za pomocą współczesnych środków do tego przeznaczonych. W sytuacji poważnego i nagłego kryzysu uzyskanie pozwolenia na broń (lub w ogóle jej zdobycie) będzie w praktyce niemożliwe lub bardzo utrudnione. Tym bardziej, gdy na skutek zagrożenia militarnego lub innego rodzaju destabilizacji, struktury państwa przestaną działać i spełniać swoją funkcję zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom.

O tym, że jednak jest możliwy konflikt militarny w naszej części świata mogliśmy przekonać się kilka lat temu obserwując wojnę na Ukrainie i aneksję Krymu. Eskalacji napięć w naszym regionie służy wewnętrzny podział w ramach NATO i wzajemnie sprzeczne interesy jego państw członkowskich. Doświadczenia innych krajów (np. Ukraina, Francja, Niemcy) pokazują również jak łatwo jest przeprowadzić masowe protesty, które rzadko są spontaniczną reakcją tłumów a częściej zaplanowanym i opłaconym działaniem wpływowych środowisk, które mogą mieć dalekosiężne skutki polityczne (np. euromajdan w Kijowie).

W Anglii zabronione jest dzisiaj posiadanie noża w miejscu publicznym. W słynnej już na cały świat historii Polak bronił się w Londynie przed terrorystą za pomocą kła wieloryba i gaśnicy. W ten sam sposób będą bronili się nasi rodacy nad Wisłą w razie zamachów, poważnego kryzysu, zamieszek, niewydolności struktur państwowych lub konfliktu zbrojnego. Każdy z tych scenariuszy jest możliwy i prawdopodobny. Chcielibyśmy żeby każdy Polak mógł być na taką sytuację gotowy. Również Ty.

Dlatego Fundacja Ad Arma działa na rzecz powszechnego prawa do posiadania broni przez Polaków oraz możliwości ich użycia w sytuacji zagrożenia. Wskazujemy, że każdy obywatel powinien mieć możliwość swobodnego dostępu zarówno do współczesnej jak i historycznej broni palnej aby bronić siebie, swoich bliskich lub osób postronnych a także szkolić się w celu poprawiania swoich umiejętności strzeleckich. Dzięki temu będziemy mogli realnie przejąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoje jak i naszej ojczyzny.

Zachęcamy do wsparcia tej działalności: https://adarma.pl/wesprzyj/